W okolicy spalonego magazynu biegną dwie nitki kanalizacji deszczowej. Jeden wpada do potoku Sienka, dopływu Soły, drugi wprost do Soły. – Strażacy wciąż wydobywają ryby. Nie wiemy jeszcze, ile ich jest. Na pewno tona lub dwie. Jesteśmy karmieni stwierdzeniami, że nie doszło do żadnej katastrofy ekologicznej. Doszło, i to do bardzo poważnej - podkreślił Wojciech Duraj, prezes zarządu okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Bielsku-Białej.|
Wędkarze zarybiali Sołę co roku przez kilkanaście lat. W zeszłym tygodniu wpuścili do rzeki pstrągi i lipienie. Cały czas pilnowali ryb przed kłusownikami. Zwłaszcza w okresie tarła. – Cały nasz rybostan został zniszczony przez jedną noc. Dbaliśmy o to wiele lat, budowaliśmy, kontrolowaliśmy, zarybialiśmy. Wszystko zostało zniszczone w najgorszym okresie, w okresie tarła. To skandal