Informację o planowanej zmianie prezydent Stanów Zjednoczonych przekazał w środę. Jako powód odejścia wskazał względy rodzinne. Leavitt ma po zakończeniu pracy w Białym Domu dysponować większą ilością czasu dla najbliższych.
Sama rzeczniczka potwierdziła swoją decyzję w mediach społecznościowych. Podsumowując ostatnie półtora roku, określiła możliwość reprezentowania Białego Domu jako jedno z najważniejszych doświadczeń swojego życia.
Jej odejście nie oznacza jednak zerwania współpracy z Trumpem. Prezydent zapowiedział, że dotychczasowa rzeczniczka pozostanie w jego najbliższym politycznym otoczeniu jako zewnętrzna doradczyni. Ma również odgrywać istotną rolę w Partii Republikańskiej.
Nowe zadania Leavitt mają być związane m.in. z przygotowaniami republikanów do wyborów cząstkowych. Jej doświadczenie zdobyte zarówno podczas kampanii prezydenckiej, jak i późniejszej pracy w administracji ma zostać wykorzystane przy budowaniu strategii politycznej ugrupowania.
Kariera Leavitt w otoczeniu obecnego prezydenta nabrała tempa podczas kampanii wyborczej w 2024 roku. Po zwycięstwie Trumpa pracowała przy procesie przejmowania władzy przez jego administrację, odpowiadając za kontakty z mediami zespołu przejściowego.
Następnie otrzymała nominację na rzeczniczkę Białego Domu. Jej wybór zwrócił szczególną uwagę ze względu na wiek – została najmłodszą osobą w historii powołaną na to stanowisko.
Przez kolejne półtora roku Leavitt należała do najbardziej widocznych przedstawicieli administracji, regularnie występując przed dziennikarzami i prezentując stanowisko prezydenta w sprawach krajowych oraz międzynarodowych.
Biały Dom nie poinformował na razie, kto przejmie jej obowiązki. Odejście Leavitt będzie więc zmianą personalną w administracji Trumpa, ale nie końcem jej aktywności politycznej. Zgodnie z zapowiedzią prezydenta ma pozostać jednym z głosów mających wpływ na jego otoczenie i przyszłą strategię republikanów.