Informacje ujawnione przez agencję Reuters wskazują, że około 200 rosyjskich żołnierzy miało przejść specjalistyczne szkolenie w obiektach należących do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Część z uczestników kursów miała następnie zostać skierowana na front wojny w Ukrainie.
Jak podają źródła cytowane przez Reutersa, doniesienia mają opierać się zarówno na wewnętrznych dokumentach rosyjskiego Ministerstwa Obrony, jak i informacjach przekazanych przez europejskich urzędników. Według tych ustaleń szkolenia miały zostać zatwierdzone przez rosyjskiego ministra obrony Andrieja Biełousowa.
Sprawa wywołała natychmiastową reakcję władz w Berlinie. Według informacji opublikowanych przez niemiecki tygodnik "Der Spiegel", powołujący się na źródła w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, doniesienia dotyczące współpracy wojskowej między Rosją i Chinami budzą poważne zaniepokojenie.
Przedstawiciel niemieckiej dyplomacji miał podkreślić, że każde działanie wzmacniające zdolności militarne Rosji przekłada się również na pogorszenie bezpieczeństwa Europy i utrudnia zakończenie wojny prowadzonej przeciwko Ukrainie.
Pekin stanowczo odrzuca jednak wszystkie oskarżenia. Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewniło w oficjalnym komunikacie, że informacje o szkoleniu rosyjskich żołnierzy na terytorium Chin nie mają pokrycia w faktach. W oświadczeniu określono je jako "całkowicie bezpodstawne".
Na razie nie przedstawiono publicznie materiałów, które mogłyby jednoznacznie potwierdzić lub wykluczyć opisywane szkolenia.