Deszcze były aż o prawie 40% poniżej normy. Teraz meteorolodzy prognozują również opady poniżej średniej w lipcu – miesiącu, który zwykle przynosi najwięcej deszczu w całym sezonie.
Drastyczny spadek zasiewów
Dane rządowe nie pozostawiają złudzeń. Do końca czerwca rolnicy zasiali uprawy letnie na zaledwie 18,27 mln hektarów – to o prawie 23% mniej niż rok wcześniej. Zasiewy ryżu spadły aż o jedną czwartą (z 3,44 mln ha do 2,58 mln ha).
Miliony indyjskich rolników są całkowicie uzależnione od monsunu, który dostarcza około 70% rocznych opadów. Opóźnienia i niedobory deszczu oznaczają ogromne problemy z przygotowaniem pól i terminowym siewem.
Zagrożenie dla plonów
Słaby monsun może szczególnie mocno uderzyć w produkcję roślin oleistych, co zwiększy zależność Indii od importu olejów jadalnych. Prawie połowa gruntów rolnych w kraju nie ma nawadniania i w pełni polega na deszczu.
Eksperci podkreślają jednak, że sezon monsunowy trwa do września, więc wciąż jest szansa na nadrobienie strat, jeśli w lipcu i sierpniu deszcze wrócą do normy.
Bufor bezpieczeństwa
Na pocieszenie władze wskazują na rekordowe zapasy ryżu w magazynach rządowych – na początku lipca wynosiły 39,7 mln ton, czyli prawie trzykrotnie więcej niż wymagany poziom buforowy. Do tego planowane jest dodanie kolejnych 29,8 mln ton.
Minister rolnictwa Shivraj Singh Chouhan uspokaja: "Nie ma powodu do paniki". Rząd przygotował plany awaryjne dla 315 zagrożonych dystryktów, w tym promocję szybkich odmian i oszczędność wody. "Przygotowujemy się z wyprzedzeniem" – podkreślił.
Mimo to sytuacja pozostaje napięta. Najbliższe tygodnie pokażą, czy monsun nadrobi zaległości, czy Indie czeka trudny rok dla rolnictwa.