ŚwiatRopa jako karta przetargowa. Trump zapowiada konfiskaty u wybrzeży Wenezueli

Ropa jako karta przetargowa. Trump zapowiada konfiskaty u wybrzeży Wenezueli

Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone zatrzymają lub sprzedadzą ropę naftową przejętą z tankowców operujących u wybrzeży Wenezueli. Amerykański prezydent nie wykluczył również zatrzymania samych statków, podkreślając, że działania te są elementem presji wywieranej na rząd Nicolása Maduro.

Trump
Trump
Źródło zdjęć: © unflasch | redakcja ipolska24.pl

W rozmowie z dziennikarzami na Florydzie Trump stwierdził, że przejęta ropa pozostanie w dyspozycji USA. – Zatrzymamy ją. Być może ją sprzedamy, być może wykorzystamy w strategicznych rezerwach. Zatrzymujemy także statki – powiedział. Jego słowa padły w momencie, gdy Waszyngton intensyfikuje działania wymierzone w wenezuelskie władze, oskarżane o wykorzystywanie dochodów z ropy do finansowania handlu narkotykami.

Amerykańska administracja poinformowała, że w ostatnich tygodniach wojsko przejęło dwa tankowce, w tym jeden w minioną sobotę. Równocześnie Straż Przybrzeżna USA prowadzi pościg za kolejną jednostką, którą określono jako część tzw. "ciemnej floty" Wenezueli – sieci statków mających omijać amerykańskie sankcje. – Jest w trakcie ucieczki, ale w końcu go dopadniemy – zapowiedział Trump.

Napięcie wzrosło także po informacji o amerykańskim ataku na statek na wodach międzynarodowych wschodniego Pacyfiku, który według Pentagonu był zaangażowany w przemyt narkotyków. Dowództwo Południowe USA poinformowało o śmierci jednej osoby. Waszyngton nie przedstawił jednak publicznie dowodów potwierdzających zarzuty, co wywołało krytykę i rosnące zainteresowanie sprawą ze strony Kongresu.

Zapytany, czy konfiskaty ropy i statków mają doprowadzić do odsunięcia Maduro od władzy, Trump zasugerował, że taki efekt jest możliwy. – To zależy od niego. Być może byłoby to dla niego rozsądne. Zobaczymy – stwierdził.

Prezydent USA zapowiedział również rozszerzenie działań na ląd. – Jeśli spróbują działać drogą lądową, będą mieli poważny problem. Nie pozwolimy, by nasi ludzie byli zatruwani – powiedział, odnosząc się do walki z przemytem narkotyków.

W Caracas reakcja była natychmiastowa. Nicolás Maduro w państwowej telewizji ostro skrytykował Trumpa, sugerując, że powinien skupić się na problemach wewnętrznych swojego kraju. – Byłoby lepiej dla świata, gdyby zajmował się sprawami gospodarczymi i społecznymi USA – stwierdził wenezuelski przywódca.

Od powrotu do Białego Domu w styczniu Trump zaostrzył kurs wobec Wenezueli. Podwoił nagrodę za informacje prowadzące do schwytania Maduro, określając go mianem jednego z największych handlarzy narkotyków na świecie. Administracja USA uznała rząd w Caracas za zagraniczną organizację terrorystyczną i nakazała blokadę tankowców objętych sankcjami, wpływających do wenezuelskich portów lub je opuszczających.

Ponieważ eksport ropy stanowi główne źródło finansowania państwa wenezuelskiego, nowe działania Waszyngtonu wywołały gwałtowne protesty władz w Caracas. Na wniosek Wenezueli Rada Bezpieczeństwa ONZ ma zwołać nadzwyczajne posiedzenie, by omówić to, co rząd Maduro określa jako "trwającą agresję Stanów Zjednoczonych".

Sytuacja wokół wenezuelskiej ropy staje się kolejnym punktem zapalnym w relacjach między oboma krajami, a zapowiedzi Trumpa sugerują, że konflikt może wkrótce jeszcze bardziej się zaostrzyć.

Wybrane dla Ciebie