Słowak z fałszywą firmą kosmetyczną wpadł w Szwajcarii – CBŚP rozbiło kolejne ogniwo narkotykowego imperium
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, pracując pod ścisłym nadzorem Prokuratury Krajowej w Katowicach, zadali kolejny cios transgranicznemu kartelowi narkotykowemu. Kluczowym elementem tej operacji stało się zatrzymanie w Szwajcarii poszukiwanego od dawna obywatela Słowacji – Michala D. Mężczyzna został niedawno ekstradowany do Polski i osadzony w areszcie
Śledczy od dawna rozpracowują zorganizowaną międzynarodową sieć, która na masową skalę przemycała do Polski hurtowe ilości narkotyków, a następnie prała brudne pieniądze z tego procederu. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił postawić Michalowi D. bardzo poważne zarzuty – m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w obrocie bardzo znacznymi ilościami środków odurzających.
Szczegóły ujawnione przez prokuraturę rysują klasyczny schemat "firmy-słupa" wykorzystywanego do ukrywania przemytu:
- Podejrzany Słowak wszedł w skład zarządu jednej z polskich spółek i został jej jedynym członkiem zarządu z pełną kontrolą nad rachunkiem bankowym.
- We wrześniu 2023 roku wpłacił na firmowe konto 25 tysięcy euro.
- Tego samego dnia niemal całość środków została przelana do węgierskiej firmy – oficjalnie jako zapłata za "kosmetyki".
- W rzeczywistości w opakowaniach tych produktów ukryto ketaminę – łącznie śledczy udowodnili przemyt 115 kilogramów tej substancji.
- Kilka tygodni później dokonano kolejnego przelewu – ponad 2 tysięcy euro – na wynajem magazynu, w którym przetrzymywano nielegalny towar.
- W październiku 2023 funkcjonariusze weszli do tego obiektu i zabezpieczyli znaczące ilości ketaminy.
W listopadzie 2025 roku Michal D. został doprowadzony do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Po przedstawieniu zarzutów Sąd Rejonowy Katowice-Wschód przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące.
Za popełnione czyny grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności.
Śledztwo cały czas się rozwija – funkcjonariusze CBŚP i prokuratorzy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w kraju i za granicą.