"Bejrut w ogniu – Izrael zburzył wieżowiec w sercu miasta, Hezbollah traci kolejne bastiony"
Środa, 18 marca 2026 roku, godzina 5:00 rano – Bejrut obudził się od potężnego wybuchu w dzielnicy Bashoura, zaledwie kilkaset metrów od luksusowych hoteli i biurowców w samym centrum stolicy Libanu. Izraelskie siły powietrzne zburzyły wielopiętrowy budynek, który – według komunikatu IDF – służył jako jedno z ogniw finansowo-logistycznej sieci Hezbollahu.
Ekipa BBC, nocująca w pobliskim hotelu, została wyrwana ze snu hukiem eksplozji. Około godziny 4:00 (czasu lokalnego) izraelskie wojsko wydało ostrzeżenie ewakuacyjne – mieszkańcy i pracownicy mieli natychmiast opuścić obiekt i najbliższą okolicę. Cztery godziny później z budynku pozostała tylko kupa gruzu. Nagrania z kamer monitoringu i telefonów świadków pokazują, jak precyzyjny pocisk uderza w fundamenty – konstrukcja osuwa się w ciągu kilkunastu sekund.
Jak dotąd nie potwierdzono ofiar śmiertelnych w tym konkretnym ataku. To jednak wyjątek w trwającym od ponad dwóch tygodni konflikcie, który rozlał się na całą Liban.
Wojna w Libanie rozpoczęła się 2 marca, gdy Hezbollah – w solidarności z Iranem – rozpoczął ostrzał rakietowy Izraela. Odpowiedź była natychmiastowa i bezprecedensowo szeroka: izraelskie lotnictwo i artyleria najpierw skupiły się na południowym Libanie i bastionie Dahieh w południowym Bejrucie, ale od kilku dni uderzają także w inne dzielnice stolicy.
Izrael otwarcie deklaruje, że niszczy nie tylko stanowiska bojowników i dowódców, ale cały ekosystem finansowy Hezbollahu. Wśród celów znalazły się m.in.:
- biura i oddziały tzw. "banku" Al Qard Al Hassan (wielokrotnie bombardowane),
- firmy transportowe i handlowe podejrzewane o pranie pieniędzy na rzecz organizacji,
- hotele wykorzystywane jako kryjówki przez działaczy Hezbollahu i irańskich doradców.
Ataki często poprzedza ostrzeżenie, ale zdarzają się też precyzyjne uderzenia bez uprzedzenia – jak "podwójne trafienie" sprzed tygodnia na samochód przy nabrzeżu Corniche, w którym zginęło co najmniej 12 cywilów, w większości przesiedleńców mieszkających w prowizorycznych namiotach.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia od początku marca zginęło już 912 osób, w tym co najmniej 111 dzieci. Ponad milion Libańczyków opuściło domy – głównie z południa kraju, Bekaa i południowych dzielnic Bejrutu. Mieszkańcy Dahieh porównują obecny krajobraz do ruin Gazy.
Cały konflikt ma swoje źródło w eskalacji regionalnej, która wybuchła 28 lutego po izraelsko-amerykańskich uderzeniach na cele w Iranie. Teheran odpowiedział atakami rakietowymi na Izrael i bazy USA w regionie, a Hezbollah włączył się do walki dwa dni później – otwierając drugi front przeciwko Izraelowi.
Na razie nie widać oznak deeskalacji. Izraelskie wojsko zapowiada kontynuację operacji "aż do całkowitego rozbicia infrastruktury Hezbollahu", a libański rząd – pozbawiony realnej kontroli nad południem kraju – apeluje o międzynarodową interwencję. Bejrut, który jeszcze kilka tygodni temu tętnił życiem mimo kryzysu gospodarczego, dziś budzi się wśród dymu i gruzu – i nikt nie wie, która dzielnica padnie następna.