ŚwiatNetanjahu ostrzega przed Iranem: "Zero wzbogacania uranu albo żadnej umowy!"

Netanjahu ostrzega przed Iranem: "Zero wzbogacania uranu albo żadnej umowy!"

W napiętej atmosferze przed kolejną rundą negocjacji nuklearnych między USA a Iranem, premier Izraela Benjamin Netanjahu jasno określił swoje stanowisko. W niedzielnym wystąpieniu w Jerozolimie podkreślił, że Waszyngton powinien postawić Teheranowi twarde warunki: całkowite pozbycie się zapasów wzbogaconego uranu oraz całkowity zakaz dalszej produkcji tego materiału. "Cały wzbogacony uran musi zniknąć z Iranu, a wzbogacanie powinno być całkowicie zabronione" – oświadczył izraelski lider, argumentując, że tylko takie kroki zapewnią bezpieczeństwo nie tylko Izraelowi, ale całemu światu.

Binjamin Netanjahu
Binjamin Netanjahu
Źródło zdjęć: © wikipedia | redakcja ipolska24.pl

Jego słowa padły w kluczowym momencie – już we wtorek w Szwajcarii mają ruszyć drugie rozmowy między przedstawicielami Iranu i Stanów Zjednoczonych. Irański wiceminister spraw zagranicznych Majid Takht-Ravanchi w rozmowie z BBC przyznał, że Teheran jest otwarty na ustępstwa, pod warunkiem, że Amerykanie poważnie podejdą do kwestii zniesienia sankcji gospodarczych. Jednocześnie zaznaczył, że żądanie zerowego wzbogacania to dla Iranu "czerwona linia", naruszająca prawa wynikające z traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. "Jesteśmy gotowi dyskutować o naszym programie nuklearnym, w tym o rozcieńczeniu uranu wzbogaconego do 60 procent, ale tylko jeśli sankcje będą na stole" – podkreślił, nie precyzując, czy chodzi o ich pełne czy częściowe zniesienie.

Tymczasem Stany Zjednoczone nie próżnują na froncie militarnym. W odpowiedzi na rosnące napięcia, Waszyngton wzmocnił swoją obecność na Bliskim Wschodzie, wysyłając dwa lotniskowce, w tym największy w historii okręt wojenny. Sekretarz stanu USA Marco Rubio, podczas konferencji prasowej na Słowacji, wyjaśnił, że dodatkowe siły morskie mają służyć ochronie regionu przed ewentualnymi zagrożeniami. Podkreślił jednak, że prezydent Donald Trump stawia na dyplomację: "Wolimy negocjacje i pokojowe rozwiązanie niż bezpośrednią konfrontację". W Genewie do irańskich negocjatorów, w tym ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego, dołączą wysłannik Trumpa Steve Witkoff oraz jego zięć Jared Kushner. Rubio dodał: "Nikt dotąd nie zawarł udanej umowy z Iranem, ale damy z siebie wszystko".

Kontekst tych wydarzeń sięga porozumienia nuklearnego z 2015 roku, z którego Trump wycofał USA. W zamian za ograniczenie programu atomowego i inspekcje międzynarodowe, Iran miał otrzymać ulgę w sankcjach. Teraz Teheran sygnalizuje gotowość do kompromisów, ale wysoki poziom wzbogacania uranu – zbliżony do potrzebnego do produkcji broni jądrowej – budzi obawy Zachodu. Iran konsekwentnie zaprzecza, jakoby dążył do broni atomowej.

Netanjahu, który niedawno spotkał się z Trumpem w Białym Domu, wyraził sceptycyzm co do szans na porozumienie. Domaga się nie tylko kwestii uranu, ale też ograniczenia irańskiego programu rakiet balistycznych – użytych w atakach na Izrael – oraz zaprzestania wsparcia dla grup takich jak Hamas czy Hezbollah. Teheran jak dotąd odmawia dyskusji na te tematy.

Czy nadchodzące rozmowy przyniosą przełom? Eksperci są podzieleni, ale napięcie w regionie rośnie, a stawka – stabilność Bliskiego Wschodu – jest ogromna. Śledztwo w tej sprawie trwa, a świat wstrzymuje oddech.

irannetanyahubeniamin netanjahu

Wybrane dla Ciebie