ŚwiatNagie Himalaje zamiast białych szczytów. Naukowcy alarmują po kolejnej zimie bez śniegu

Nagie Himalaje zamiast białych szczytów. Naukowcy alarmują po kolejnej zimie bez śniegu

Himalaje coraz częściej wchodzą w zimę bez charakterystycznej białej pokrywy. Meteorolodzy i klimatolodzy ostrzegają, że w ostatnich latach zimowe opady śniegu w najwyższym paśmie górskim świata wyraźnie słabną, a wiele regionów pozostaje nagich i skalistych w okresie, który tradycyjnie był czasem intensywnego śnieżenia.

himalaje
himalaje
Źródło zdjęć: © archiwum ipolska24.pl | redakcja ipolska24.pl

Analizy danych klimatycznych pokazują, że większość zim w ciągu ostatnich pięciu lat przyniosła opady znacznie niższe od średniej z lat 1980–2020. Dodatkowo rosnące temperatury sprawiają, że nawet tam, gdzie śnieg spadnie, szybko się topi. Na niższych wysokościach coraz częściej zamiast śniegu pojawia się deszcz – zjawisko, które naukowcy łączą bezpośrednio z globalnym ociepleniem.

Badania prowadzone w regionie wskazują na narastające zjawisko tzw. "suszy śnieżnej", czyli sytuacji, w której zimą brakuje wystarczającej ilości śniegu, by zasilić lodowce i zasoby wodne. To szczególnie niepokojące, bo Himalaje od dekad zmagają się z przyspieszonym topnieniem lodowców. Słabsze opady zimowe dodatkowo pogłębiają ten kryzys.

Eksperci podkreślają, że skutki nie ograniczają się jedynie do zmiany krajobrazu. Zimowy śnieg, który wiosną stopniowo topnieje, jest jednym z kluczowych źródeł wody dla rzek Azji Południowej. Zasila on systemy rzeczne, zapewnia wodę pitną setkom milionów ludzi, umożliwia nawadnianie pól uprawnych oraz produkcję energii w elektrowniach wodnych. Jego niedobór oznacza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa wodnego całego regionu.

Mniejsze opady zimowe niosą także inne konsekwencje. Suchsze warunki zwiększają ryzyko pożarów lasów, a zanik śniegu i lodu destabilizuje górskie zbocza. Lód i śnieg działają bowiem jak naturalne spoiwo – ich utrata sprzyja obrywom skalnym, osuwiskom, gwałtownym spływom gruzowym czy nagłym opróżnieniom jezior polodowcowych. Tego typu katastrofy w Himalajach stają się coraz częstsze.

Szczególnie wyraźnie problem widoczny jest w Nepal, gdzie – jak wskazują lokalni meteorolodzy – od jesieni praktycznie nie odnotowano opadów. Podobny schemat powtarza się tam od kilku lat. Naukowcy zwracają uwagę, że choć zdarzają się epizody bardzo obfitych opadów śniegu, mają one charakter punktowy i ekstremalny, a nie równomierny, jak dawniej.

Kluczowym wskaźnikiem jest tzw. trwałość śniegu, czyli czas, przez jaki pokrywa śnieżna utrzymuje się na ziemi. Według danych ICIMOD zima 2024–2025 przyniosła najniższą od ponad dwóch dekad trwałość śniegu w regionie Hindukuszu i Himalajów – niemal o jedną czwartą poniżej normy. Cztery z pięciu ostatnich zim również wypadły poniżej średnich wartości.

Naukowcy wskazują, że jedną z głównych przyczyn osłabienia zimowych opadów są coraz słabsze tzw. zaburzenia zachodnie – układy niskiego ciśnienia znad Morza Śródziemnego, które dawniej przynosiły zimą wilgoć i chłodne powietrze do północnych Indii, Pakistanu i Nepalu. Obecnie są one mniej intensywne i częściej przesuwają się bardziej na północ, co ogranicza ilość śniegu docierającego w Himalaje.

Choć badania nad dokładnymi mechanizmami tych zmian wciąż trwają, jedno jest już jasne: region stoi wobec podwójnego zagrożenia. W czasie gdy lodowce gwałtownie się cofają, zimą spada coraz mniej śniegu. Eksperci ostrzegają, że połączenie tych dwóch procesów może mieć długofalowe i bardzo dotkliwe konsekwencje – nie tylko dla górskich ekosystemów, lecz także dla bezpieczeństwa wodnego i życia niemal dwóch miliardów ludzi zależnych od rzek wypływających z Himalajów.

Wybrane dla Ciebie