Londyn odcina się od operacji USA w Wenezueli. Starmer: "Nie byliśmy w żaden sposób zaangażowani"
Rząd Wielkiej Brytanii stanowczo zaprzecza, jakoby miał jakikolwiek udział w amerykańskich działaniach militarnych na terytorium Wenezueli. Premier Keir Starmer oświadczył, że Londyn "w żaden sposób" nie uczestniczył w operacji USA, o której informują media międzynarodowe.
Szef brytyjskiego rządu przyznał, że nie rozmawiał jeszcze z prezydentem Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, na temat akcji prowadzonej w Caracas. Podkreślił, że zanim zajmie jednoznaczne stanowisko, chce "ustalić fakty" i bezpośrednio omówić "szybko rozwijającą się sytuację" z amerykańskim przywódcą.
Jednocześnie Starmer zapewnił, że Wielka Brytania pozostaje w stałym kontakcie ze swoją ambasadą w Wenezuela. Celem tych działań jest zapewnienie bezpieczeństwa około 500 obywatelom brytyjskim przebywającym w tym kraju, w tym właściwej opieki konsularnej i aktualnych zaleceń dotyczących bezpieczeństwa.
Według deklaracji Donalda Trumpa, w ramach amerykańskiej operacji wojskowej, przeprowadzonej we współpracy z federalnymi służbami USA, z kraju wywieziony miał zostać prezydent Wenezueli Nicolás Maduro wraz z małżonką. Jak podaje amerykańska stacja CBS News, w działaniach brać mieli udział żołnierze elitarnej jednostki Delta Force. Władze USA poinformowały, że Maduro jest oskarżony w Nowym Jorku m.in. o przestępstwa narkotykowe i związane z nielegalnym posiadaniem broni. Sekretarz stanu Marco Rubio zaznaczył, że Waszyngton nie planuje obecnie dalszych działań militarnych wobec Wenezueli.
Wydarzenia te wywołały burzliwą debatę na brytyjskiej scenie politycznej. Lider Liberalnych Demokratów Ed Daveyzaapelował do premiera o jednoznaczne potępienie działań USA, wskazując, że choć Maduro jest brutalnym i nielegalnym przywódcą, to bezprawne ataki podważają globalne bezpieczeństwo. Jego zdaniem takie operacje mogą zachęcać innych światowych liderów do podobnych działań.
Odmienne stanowisko zaprezentował lider Reform UK Nigel Farage, który ocenił, że "nieortodoksyjna" operacja USA może w dłuższej perspektywie działać odstraszająco na Rosję i Chiny. Z kolei przewodniczący Partii Zielonych Zack Polański wezwał Starmera do potępienia ataku, określając go jako nielegalny i sprzeczny z międzynarodowym prawem praw człowieka.
Do sytuacji odniosła się również Unia Europejska. Wysoka przedstawicielka UE do spraw zagranicznych Kaja Kallaspodkreśliła, że Bruksela uważnie monitoruje rozwój wydarzeń. Przypomniała, że UE wielokrotnie kwestionowała demokratyczną legitymację Maduro, jednocześnie konsekwentnie opowiadając się za pokojową transformacją w kraju. – W każdych okolicznościach muszą być przestrzegane zasady prawa międzynarodowego oraz Karta Narodów Zjednoczonych. Wzywamy do powściągliwości – zaznaczyła, dodając, że bezpieczeństwo obywateli UE w Wenezueli pozostaje absolutnym priorytetem.
Sytuacja w Caracas nadal pozostaje napięta, a międzynarodowa reakcja pokazuje, jak głębokie podziały wywołują działania Stanów Zjednoczonych wobec reżimu Maduro.