Jak działał schemat?
Według śledczych grupa działała co najmniej od 2017 roku. Jej członkowie organizowali pozorowane zdarzenia drogowe, przygotowywali fałszywą dokumentację i zgłaszali szkody do różnych towarzystw ubezpieczeniowych. Na tej podstawie wypłacano odszkodowania za kolizje, do których w rzeczywistości nigdy nie doszło.
Śledczy udokumentowali już ponad 50 takich fikcyjnych zdarzeń. W procederze brały udział specjalnie przygotowane pojazdy, a w grupie znaleźli się m.in. osoby odpowiedzialne za rekrutację uczestników, legalizację "brudnych" pieniędzy oraz pracownik biura ubezpieczeniowego, który pomagał zawierać polisy OC i AC na auta wykorzystywane do oszustw.
Akcja w czerwcu
W drugiej połowie czerwca na terenie województwa warmińsko-mazurskiego przeprowadzono skoordynowaną operację. Zatrzymano dziesięć osób, w tym lidera grupy wraz z partnerką oraz mieszkańca powiatu szczycieńskiego.
Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy, podrabiania dokumentów oraz poświadczania nieprawdy. Jedna z osób trafiła na trzy miesiące do aresztu.
Koszty ponoszą wszyscy kierowcy
Tego typu oszustwa boleśnie uderzają nie tylko w firmy ubezpieczeniowe, ale przede wszystkim w uczciwych kierowców. Każde wyłudzone odszkodowanie winduje koszty działalności ubezpieczycieli, co ostatecznie przekłada się na wyższe składki OC dla wszystkich.
Dodatkowo fikcyjne kolizje generują niepotrzebne ryzyko na drogach – angażują ludzi i pojazdy w niebezpieczne sytuacje, które w każdej chwili mogą przerodzić się w prawdziwy wypadek.
Sprawa ma charakter rozwojowy. Śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań i ustalenia kolejnych fikcyjnych zdarzeń.
Gang wyłudzaczy na Warmii i Mazurach został rozbity, ale podobne grupy działają w całym kraju. Policja i prokuratura coraz skuteczniej tropią tego typu schematy, pokazując, że fikcyjne stłuczki przestają się opłacać.