ŚwiatCyklon Narelle przeszedł przez przylądek York – mniej zniszczeń niż strach, ale powodzie mogą być zabójcze

Cyklon Narelle przeszedł przez przylądek York – mniej zniszczeń niż strach, ale powodzie mogą być zabójcze

Tropikalny cyklon Narelle, który jeszcze wczoraj budził grozę jako jeden z najpotężniejszych w historii dalekiej północy Queenslandu, w piątek rano uderzył w ląd jako kategoria 4 – z porywami wiatru przekraczającymi 220–250 km/h. Na szczęście – jak podkreślają władze stanu – skutki okazały się znacznie łagodniejsze, niż prognozowano w najczarniejszych scenariuszach. Mimo to zagrożenie powodziami pozostaje bardzo realne i może stać się największym problemem najbliższych dni.

Cyklon
Cyklon
Źródło zdjęć: © zdjęcie Al | redakcja ipolska24.pl

System przeszedł przez wschodnie wybrzeże przylądka York około godziny 7:00 czasu lokalnego, mniej więcej 50 km na północny-wschód od Coen – niewielkiej osady liczącej około 350 mieszkańców. Początkowo klasyfikowany jako "high-end" kategoria 4 (tuż pod progiem najgroźniejszej piątki), szybko osłabł do kategorii 3, z porywami nadal rzędu 140 km/h. Biuro Meteorologiczne (BOM) potwierdziło, że Narelle zmierza teraz na zachód przez półwysep, by później wkroczyć nad Zatokę Karpentaria i w weekend ponownie uderzyć w ląd – tym razem w Terytorium Północnym.

Premier Queenslandu David Crisafulli pochwalił mieszkańców za dyscyplinę: tysiące osób posłuchało nakazów pozostania w domach, co znacząco ograniczyło ryzyko ofiar. W Coen i okolicznych społecznościach rdzennych (m.in. Aurukun) odnotowano powalone drzewa, zerwane dachy, uszkodzone szopy i rozległe przerwy w dostawie prądu. Debbie Jackson, mieszkająca 50 km na północ od Coen, opisała sytuację lakonicznie: "Dachy latają, drzewa leżą wszędzie. Musimy to przetrwać".

Na szczęście – według policji i służb ratunkowych – nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych ani o poważnych uszkodzeniach kluczowej infrastruktury. To "niesamowicie dobra wiadomość", jak określił to premier Crisafulli, biorąc pod uwagę, że dla wielu mieszkańców był to najsilniejszy wiatr, jaki kiedykolwiek doświadczyli.

Największe obawy wiążą się teraz z deszczem. BOM prognozuje w niektórych rejonach północnego Queenslandu opady rzędu do 500 mm w ciągu najbliższych 24–48 godzin. Gleby i zlewnie są już mocno nasycone wodą po wcześniejszych ulewach pory deszczowej, co dramatycznie zwiększa ryzyko gwałtownych powodzi błyskawicznych i przelewania się rzek. "To będzie intensywny i szybki deszcz na bardzo mokrym terenie – powodzie są realne" – ostrzegał Crisafulli.

Władze apelują o zachowanie czujności. Koordynator ds. klęsk żywiołowych stanu Chris Stream podkreślił na konferencji w Brisbane: "Nie dajcie się zwieść pozornemu uspokojeniu po przejściu oka cyklonu. Najgorsze może dopiero nadejść".

Na południe od epicentrum uderzenia – w turystycznym Port Douglas (brama do Wielkiej Rafy Koralowej i lasu Daintree) – plaża została poważnie zmyta, mimo że leży ponad 400 km od miejsca lądowania. W Cairns i na plażach na północ od miasta doszło do silnej erozji brzegu oraz przemieszczania się piasku pod wpływem fal i wiatru.

W weekend Narelle ma ponownie nabrać siły nad ciepłymi wodami Zatoki Karpentaria i uderzyć w wschodnie wybrzeże Terytorium Północnego (prawdopodobnie jako kategoria 3). Setki mieszkańców odległej osady Numbulwar ewakuowano już do Darwin, a w Katherine (miasto zagrożone powodziami) powstaje szpital polowy, by wesprzeć lokalne służby zdrowia.

Mieszkańcy Queenslandu i Terytorium Północnego zostali wezwani do śledzenia komunikatów BOM i służb ratunkowych. Choć najgorszy wiatr minął, walka z żywiołem dopiero się zaczyna – tym razem z wodą.

Wybrane dla Ciebie