ŚwiatCieśnina Ormuz na krawędzi: zaledwie 100 statków od marca – kto ryzykuje życie, by przepłynąć?

Cieśnina Ormuz na krawędzi: zaledwie 100 statków od marca – kto ryzykuje życie, by przepłynąć?

Od wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego 2026 roku Cieśnina Ormuz – strategiczne gardło światowego handlu ropą i gazem – stała się niemal martwą strefą. Analiza danych BBC Verify i firmy Kpler pokazuje dramatyczny obraz: od początku marca przez wąski przesmyk przepłynęło zaledwie około 99 statków, co oznacza średnio 5–6 jednostek dziennie. Przed konfliktem było to 138 statków każdego dnia – spadek o blisko 95%.

Cieśniną Ormuz
Cieśniną Ormuz
Źródło zdjęć: © zdjęcie Al | redakcja ipolska24.pl

Cieśnina, przez którą normalnie płynie jedna piąta globalnych dostaw ropy naftowej, jest dziś areną ciągłych zagrożeń: ataków dronami, pociskami, szybkimi łodziami szturmowymi i potencjalnym minowaniem. Mimo to garstka odważnych (lub zdesperowanych) armatorów nadal próbuje – często z irańską "cichą zgodą".

Z analizy wynika, że około jedna trzecia tych nielicznych przepraw to statki powiązane z Iranem: 14 jednostek pod irańską banderą oraz inne objęte sankcjami za szarą strefę handlu ropą Teheranu. Kolejne dziewięć należy do firm z chińskimi powiązaniami, a sześć miało Indie jako cel. Część tankowców i masowców z Grecji czy innych krajów zacumowała w irańskich portach – znak, że niektóre podmioty negocjują indywidualne "przepustki".

Eksperci wskazują na zmianę tras: wiele statków płynie blisko irańskiego brzegu, omijając międzynarodowy kanał nawigacyjny. Pakistański tankowiec 15 marca trzymał się blisko lądu – zdaniem Bradleya Martina z RAND Corporation to reakcja na irańskie polecenia lub obawa przed minami. Michelle Wiese Bockmann z Windward Maritime Analytics mówi wprost: "Iran kontroluje cieśninę strachem przed atakiem i minowaniem – zmusza wszystkich do tulenia się do jego brzegu, wchodząc w wody terytorialne i pod jego reguły".

Michael Connell z Centrum Analiz Marynarki Wojennej USA dodaje: "Prawdopodobnie mają nieformalne porozumienie – trzymasz się wyznaczonego szlaku, jesteś bezpieczny".

Od początku wojny zweryfikowano 20 ataków na statki handlowe w rejonie Zatoki Perskiej (nie wszystkie bezpośrednio w cieśninie). Najtragiczniejszy incydent miał miejsce 11 marca: tajlandzki masowiec Mayuree Naree trafiony dwoma pociskami – trzech marynarzy uznano za zaginionych (prawdopodobnie uwięzieni w maszynowni). Tego samego dnia zaatakowano grecki Star Gwyneth i amerykański MT Safesea Vishnu (ten ostatni płonął, załoga skakała do wody; jedna ofiara śmiertelna).

Właściciele Safesea Vishnu podkreślają: "To nie żołnierze – to zwykli profesjonaliści, którzy utrzymują światowy handel. Komercyjne szlaki nie mogą stać się strefą wojny".

Zagrożenia są mieszane: drony, rakiety, łodzie samobójcze, miny. Arun Dawson z Freeman Air and Space Institute w King's College ostrzega: "Tradycyjny trałowiec nie da rady szukać min, gdy jednocześnie jest atakowany z powietrza i powierzchni".

Wielu kapitanów wyłącza AIS (system śledzenia) – statki znikają z map na godziny lub dni, co utrudnia monitoring, ale zwiększa szanse na przeżycie. Dane Kpler weryfikowane są ręcznie i satelitarnie.

Cieśnina Ormuz pozostaje pod irańską kontrolą – Teheran grozi całkowitym zamknięciem, jeśli nie zostaną spełnione jego żądania (zniesienie sankcji, wycofanie baz USA itp.). Garstka statków, które się przedostają, to głównie te "przyjazne" Iranowi lub Azji. Reszta czeka – setki tankowców kotwiczy poza cieśniną, a ceny ropy biją rekordy powyżej 100 dolarów za baryłkę.

Pytanie brzmi: ile jeszcze czasu minie, zanim świat znajdzie sposób na odblokowanie tej arterii – bez eskalacji do otwartej wojny morskiej? Na razie Cieśnina Ormuz to nie szlak handlowy, a rosyjska ruletka na wodzie.

Wybrane dla Ciebie