Zmarł Chuck Norris – legenda kina akcji odeszła w wieku 86 lat
Wczoraj rano, 19 marca 2026 roku, w spokoju otoczony najbliższymi odszedł Carlos Ray "Chuck" Norris – ikona sztuk walki, hollywoodzki twardziel i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli męskiej siły XX i XXI wieku. Informację o śmierci aktora przekazała rodzina w poruszającym oświadczeniu.
"Z wielkim smutkiem informujemy, że wczoraj rano niespodziewanie odszedł nasz ukochany Chuck Norris. Otaczała go rodzina i odszedł w spokoju" – napisali bliscy, prosząc jednocześnie o uszanowanie prywatności w tym trudnym czasie. Podkreślili, że choć świat znał go jako niepokonanego wojownika z ekranu, dla nich był przede wszystkim oddanym mężem, kochającym ojcem i dziadkiem, bratem oraz sercem całej rodziny.
Chuck Norris żył według zasad dyscypliny, wiary i życzliwości wobec innych. Dzięki swojej pracy, determinacji i autentyczności zainspirował miliony ludzi na całym świecie – od fanów karate po widzów serialu "Strażnik Teksasu" (Walker, Texas Ranger), który uczynił go globalną gwiazdą. "Dla niego nie byliście tylko fanami – byliście przyjaciółmi" – dodali krewni, dziękując za modlitwy i wsparcie, zwłaszcza po niedawnej hospitalizacji aktora.
Norris niedawno obchodził 86. urodziny (10 marca), dzieląc się z obserwatorami filmikiem, na którym trenował sparing bokserski z trenerem i żartobliwie napisał: "Nie starzeję się. Leveluję się w górę". Niestety, zaledwie kilka dni później trafił do szpitala na Hawajach (na wyspie Kauai) po nagłym incydencie zdrowotnym. Według doniesień medialnych (m.in. TMZ, Page Six) był wówczas przytomny i w dobrym nastroju, jednak stan zdrowia szybko się pogorszył.
Urodzony 10 marca 1940 roku w Ryan w Oklahomie, Chuck Norris zaczynał jako mistrz karate (sześciokrotny mistrz świata w karate zawodowym), później stał się aktorem specjalizującym się w rolach twardzieli (m.in. filmy z serii "Zaginiony w akcji", "Delta Force", "Kod śmierci"). Jego wizerunek niezniszczalnego herosa stał się memem internetowym – tysiące "faktów o Chucku Norrisie" krąży po sieci do dziś.
Rodzina prosi o szacunek dla ich prywatności i nie podaje szczegółów przyczyny śmierci. Świat pożegnał legendę, która – jak sam mawiał – "nie umiera, tylko odchodzi na emeryturę do nieba, żeby trenować anioły".
Spoczywaj w pokoju, Chuck. Twój kopniak na zawsze zostanie w historii kina i sercach fanów.