Filmy, które wzbudziły sprzeciw
Sprawa zaczęła się od obejrzenia dwóch nagrań opublikowanych na kanale "policyjnekatharsis", które – jak podaje Lapis – przedstawiają agresywne interwencje ochroniarzy wobec osób przebywających na terenie poznańskich dworców. Widać na nich m.in. kopanie, duszenie, policzkowanie oraz brak reakcji na osoby potrzebujące pomocy medycznej. W tle pojawia się też zarzut nieudzielenia pomocy kobiecie leżącej na ziemi.
Interwencje i brak realnych działań
W odpowiedzi na te materiały profesor Lapis wysłał dwa listy – 1 i 6 maja – do Dyrektora Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. oraz do wiadomości prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Domagał się wyjaśnień i reakcji na zachowania służb ochrony. Odpowiedź PKP nadeszła, jednak – jak podkreśla autor – była lakoniczna, nieprzekonująca i zignorowała widoczne w nagraniach dowody przemocy. Prezydent miasta nie zareagował wcale, uzasadniając, że wiadomość została przesłana jedynie "do wiadomości".
– Prezydent w ogóle nie zajął się sprawą. A zarządca dworców zbywa temat, zarzucając manipulację, działanie dla "kasy i zasięgów" oraz twierdząc, że nie można nic ocenić bez materiałów źródłowych – których rzekomo nie udało się zabezpieczyć – pisze Lapis.
Tymczasem materiały źródłowe, jak się okazuje, nadal istnieją – autor nagrań je posiada. Na podstawie korespondencji z profesorem stworzył on trzeci film, w którym punktuje nieprawdziwe informacje zawarte w odpowiedzi PKP.
Apel do opinii publicznej i mediów
Profesor Lapis wyraża głębokie zaniepokojenie faktem, że w mieście, które promuje się jako "miasto porządku", przemoc staje się środkiem jego egzekwowania. – Nie może być tak, że porządek wprowadza się bandyckimi metodami, a potem jeszcze odwraca kota ogonem i chwali tym, co się dzieje – pisze w liście końcowym.
Zbulwersowany postawą władz i zarządcy infrastruktury, zwrócił się do mediów z prośbą o nagłośnienie sprawy i jej rzetelne zbadanie. – Skoro nikt z urzędników nie czuje się w obowiązku zająć tą sprawą, może zrobią to dziennikarze. To nie tylko kwestia porządku – to kwestia ludzkiej godności – podkreśla.