Trump wycofuje się z części gigantycznych ceł na Kanadę. Zaskakująca decyzja tuż przed wyborami w USA

Zaledwie kilka dni przed wyborami do amerykańskiego Kongresu Donald Trump zdecydował się złagodzić część restrykcji handlowych nałożonych na Kanadę. Biały Dom ogłosił zniesienie 50-procentowych ceł na wybrane towary, w tym materiały budowlane, opakowania i urządzenia wykorzystywane w rolnictwie. Decyzja zapadła po interwencjach republikańskiej senator Susan Collins, która walczy o utrzymanie mandatu w stanie Maine. Choć Waszyngton mówi o ochronie amerykańskich przedsiębiorców, przeciwnicy prezydenta wskazują na polityczny kontekst tej decyzji.

kanadakanada
Źródło zdjęć: © PIXABAY | redakcja ipolska24.pl

Amerykańsko-kanadyjska wojna handlowa, która od miesięcy komplikuje działalność przedsiębiorstw po obu stronach granicy, doczekała się pierwszego istotnego złagodzenia w części objętej najwyższymi stawkami celnymi. Administracja Donalda Trumpa ogłosiła w piątek, 23 października, że od 30 października wybrane produkty importowane z Kanady przestaną być objęte 50-procentowymi opłatami.

Na liście znalazły się między innymi płyty ze sklejki, określone wyroby papiernicze, opakowania transportowe, maszyny oraz urządzenia chłodnicze. Zwolnienia obejmą również niektóre produkty wykorzystywane w sektorze rolnym, w tym świeże i suszone wodorosty.

Zmiana ma szczególne znaczenie dla przedsiębiorców z północnych stanów USA, których gospodarki są silnie powiązane z kanadyjskimi dostawcami.

Jednym z takich miejsc jest Maine, graniczące z prowincjami Quebec i Nowy Brunszwik. Tamtejsi producenci borówek, ziemniaków, jabłek oraz wodorostów od miesięcy wskazują, że wysokie cła zwiększają koszty prowadzenia działalności.

Niektóre gospodarstwa wykorzystują specjalistyczne opakowania i urządzenia sprowadzane z Kanady. Znalezienie amerykańskich zamienników bywa trudne, a niekiedy wiąże się ze znacznymi dodatkowymi wydatkami.

O złagodzenie restrykcji wielokrotnie zabiegała republikańska senator Susan Collins. Polityczka poinformowała, że prowadziła rozmowy z przedstawicielami administracji Trumpa, w tym odpowiedzialnymi za politykę handlową i gospodarczą.

Collins podkreśliła, że zwolnienia celne mogą przynieść wymierne korzyści rolnikom i lokalnym przedsiębiorstwom. Zapowiedziała również dalsze starania o ograniczanie barier handlowych oraz zawarcie szerszego porozumienia z Kanadą.

Moment ogłoszenia decyzji jest jednak szczególnie interesujący. Już 3 listopada Amerykanie wybiorą przedstawicieli do Kongresu, a wynik głosowania zdecyduje o układzie sił politycznych w Waszyngtonie na kolejne dwa lata.

Susan Collins ubiega się o reelekcję w Maine, gdzie jej przeciwnikiem jest demokrata Troy Jackson. Rywalizacja należy do uważnie obserwowanych pojedynków wyborczych, a kwestie kosztów życia i ceł odgrywają w niej istotną rolę.

Jackson ostro skrytykował działania Białego Domu. Jego zdaniem polityka handlowa Trumpa wcześniej doprowadziła do wzrostu kosztów ponoszonych przez mieszkańców i przedsiębiorców, a obecne ustępstwa nie rozwiązują wszystkich problemów.

Demokraci zarzucają republikańskiej senator, że przez długi czas wspierała administrację odpowiedzialną za prowadzenie sporu handlowego, a teraz przedstawia częściowe wycofanie restrykcji jako własny sukces.

Władze amerykańskie odpierają te zarzuty. Biały Dom przekonuje, że modyfikacja taryf ma ograniczyć negatywne skutki ceł dla krajowych przedsiębiorstw, przy jednoczesnym utrzymaniu presji na Kanadę w kwestiach handlowych.

Spór rozpoczął się po załamaniu negocjacji między oboma państwami. W sierpniu Stany Zjednoczone nałożyły 50-procentowe cła na kanadyjskie produkty o wartości około 20 miliardów dolarów.

Donald Trump uzasadniał tę decyzję zarzutami dotyczącymi nierównego traktowania amerykańskich producentów, przede wszystkim z branży motoryzacyjnej, mleczarskiej i alkoholowej.

Kanada odpowiedziała środkami odwetowymi, obejmującymi amerykańskie towary o podobnej wartości. W rezultacie konflikt objął przedsiębiorstwa działające po obu stronach granicy, a dodatkowe koszty zaczęły wpływać na ceny i rentowność działalności gospodarczej.

Warto przy tym zaznaczyć, że cła importowe płacą podmioty sprowadzające towary do Stanów Zjednoczonych. Przedsiębiorstwa mogą następnie przenosić część tych kosztów na swoich klientów, co przekłada się na wyższe ceny produktów.

Mimo najnowszego złagodzenia restrykcji Waszyngton nie rezygnuje z twardej polityki handlowej. Biały Dom zapowiedział jednocześnie objęcie wysokimi cłami kolejnych kategorii kanadyjskich towarów.

Na liście znalazły się między innymi dywany, farby, szampony, niektóre urządzenia klimatyzacyjne oraz inne produkty przemysłowe i konsumpcyjne. Oznacza to, że częściowe zniesienie ceł nie jest

Wybrane dla Ciebie