Wyrzucili szczeniaka do śmietnika. Ciche popiskiwanie uratowało mu życie.

Zwykły spacer po warszawskim parku zakończył się odkryciem, które trudno zrozumieć. Matka z córką usłyszały dobiegające z pojemnika na odpady ciche piski i szelest. Kiedy zajrzały do środka, zobaczyły przerażonego szczeniaka próbującego wydostać się spośród śmieci. Ktoś wrzucił zaledwie trzymiesięcznego pieska do kontenera, skazując go na ogromne cierpienie i niebezpieczeństwo. Zwierzę udało się uratować, a sprawą zajęła się policja.

piespies
Źródło zdjęć: © straz miejska warszawa

Do poruszającego zdarzenia doszło w Parku Morskie Oko na warszawskim Mokotowie. Spacerujące alejkami matka i córka w pewnym momencie usłyszały nietypowe odgłosy dochodzące z żółtego pojemnika przeznaczonego na odpady.

Początkowo trudno było ustalić, co znajduje się w jego wnętrzu. Kiedy jednak kobiety otworzyły pojemnik, zobaczyły małego psa, który rozpaczliwie próbował poruszać się po stercie wyrzuconych opakowań i puszek.

Był to trójkolorowy kundelek mający około 12 tygodni. Zwierzę było przestraszone i całkowicie bezradne. Nie miało możliwości samodzielnego wydostania się z wysokiego kontenera.

Jedna z kobiet natychmiast wyciągnęła szczeniaka ze śmietnika. Aby zapewnić mu ciepło i poczucie bezpieczeństwa, schowała go pod kurtkę, a następnie zabrała do swojego mieszkania.

Choć uratowany piesek znalazł chwilowe schronienie, kobieta nie mogła zatrzymać go na stałe. Następnego dnia skontaktowała się więc ze strażą miejską, prosząc o pomoc w zapewnieniu zwierzęciu dalszej opieki.

Na miejsce przyjechali funkcjonariusze Ekopatrolu, którzy zajmują się między innymi interwencjami dotyczącymi zwierząt. Podczas oględzin ustalili, że szczeniak nie posiada mikroczipu umożliwiającego identyfikację właściciela.

Na szczęście pies nie miał widocznych obrażeń. Nie zmienia to jednak faktu, że sposób, w jaki potraktowano zwierzę, mógł doprowadzić do tragedii.

Strażnicy nie mają wątpliwości, że tak mały szczeniak nie byłby w stanie samodzielnie dostać się do pojemnika na odpady. Wszystko wskazuje więc na to, że został tam wrzucony celowo.

Pozostawienie zwierzęcia w takich warunkach oznaczało narażenie go na cierpienie, a nawet śmierć. Pies mógł zostać przygnieciony odpadami, ulec wychłodzeniu lub trafić do śmieciarki podczas opróżniania pojemnika.

Ze względu na podejrzenie popełnienia przestępstwa funkcjonariusze straży miejskiej powiadomili policję. Jej zadaniem będzie ustalenie osoby odpowiedzialnej za porzucenie szczeniaka.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt znęcanie się nad zwierzęciem może skutkować karą do trzech lat pozbawienia wolności. Jeżeli czyn zostanie zakwalifikowany jako znęcanie ze szczególnym okrucieństwem, sprawcy grozi nawet pięć lat więzienia.

Tymczasem uratowany maluch trafił pod opiekę Schroniska na Paluchu. Tam otrzymał imię Krzysio.

Trójkolorowy szczeniak został przeznaczony do adopcji i czeka na osoby, które zapewnią mu bezpieczny, odpowiedzialny dom.

Dzięki czujności dwóch spacerowiczek historia Krzysia nie zakończyła się tragicznie. Wystarczyło, że kobiety nie zignorowały cichego popiskiwania dobiegającego ze śmietnika, by dać porzuconemu zwierzęciu szansę na nowe życie.

Wybrane dla Ciebie