Trump chce zablokować wyniki wyborów do Senatu, jeśli wygra demokratka. Powodem dwóch kandydatów o tym samym nazwisku

Na kilkanaście dni przed wyborami do amerykańskiego Kongresu wybuchł spór, który może zakończyć się sądową batalią o wynik głosowania na Alasce. Administracja Donalda Trumpa wystąpiła do sądu federalnego, domagając się możliwości wstrzymania zatwierdzenia rezultatów wyborów do Senatu, jeśli republikanin Dan Sullivan przegra niewielką różnicą głosów. Powodem jest obecność na liście kandydatów drugiego mężczyzny o niemal identycznym imieniu i nazwisku. Prezydent USA przyznał, że osobiście polecił podjęcie działań prawnych.

TrumpTrump
Źródło zdjęć: © pixabay | redakcja ipolska24.pl

Amerykański Departament Sprawiedliwości podjął nietypową interwencję w sprawie wyborów do Senatu na Alasce. W pozwie złożonym w czwartek, 22 października, zwrócono się do sądu federalnego o możliwość zablokowania zatwierdzenia wyników głosowania zaplanowanego na 3 listopada.

Wniosek dotyczy konkretnego scenariusza: urzędujący republikański senator Dan S. Sullivan przegrywa z demokratką Mary Peltolą, a różnica głosów jest na tyle niewielka, że mogłyby na nią wpłynąć głosy oddane na innego kandydata – Daniela J. Sullivana.

Obaj politycy mają niemal identyczne imiona i nazwiska, co według administracji Trumpa może prowadzić do pomyłek przy urnach wyborczych.

Sprawa stała się przedmiotem ogólnokrajowej debaty po tym, jak Donald Trump przyznał, że to on zainicjował działania Departamentu Sprawiedliwości.

Podczas rozmowy z dziennikarzami na Florydzie prezydent potwierdził, że osobiście polecił skierowanie sprawy do sądu. Kandydaturę drugiego Sullivana określił jako oszustwo, sugerując, że jej celem jest odebranie głosów republikańskiemu senatorowi.

Amerykańska administracja argumentuje, że obecność dwóch kandydatów o tak podobnych danych osobowych może zakłócić prawidłowy przebieg wyborów.

Według prawników Departamentu Sprawiedliwości część wyborców zamierzających poprzeć urzędującego senatora mogłaby przez pomyłkę zagłosować na jego imiennika. W rezultacie wynik głosowania mógłby nie odzwierciedlać rzeczywistych preferencji mieszkańców Alaski.

W pozwie wskazano, że w przypadku niewielkiej porażki republikanina zatwierdzenie rezultatów powinno zostać wstrzymane do czasu przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego.

Śledczy mieliby ustalić, czy głosy oddane na Daniela J. Sullivana były wynikiem świadomego wyboru, czy też pomyłek spowodowanych podobieństwem nazwisk.

Nie wyjaśniono jednak, w jaki sposób należałoby przeprowadzić taką weryfikację, uwzględniając zasadę tajności głosowania.

Drugi Sullivan jest emerytowanym nauczycielem i byłym pracownikiem amerykańskiej Służby Leśnej. W przeszłości był związany z Partią Niepodległości Alaski, a następnie zarejestrował się jako republikanin.

Mężczyzna stanowczo odrzuca oskarżenia, jakoby jego kandydatura była elementem politycznej operacji mającej zaszkodzić urzędującemu senatorowi.

Twierdzi, że zdecydował się wystartować samodzielnie i nie współpracował ze sztabem Mary Peltoli. W rozmowach z lokalnymi mediami podkreślał, że wyborcy powinni mieć możliwość dokonania wyboru spośród wszystkich legalnie zgłoszonych kandydatów.

Spór dotyczący jego obecności na liście wyborczej trafił już wcześniej do sądów stanowych. Ostatecznie Sąd Najwyższy Alaski utrzymał rozstrzygnięcie pozwalające Danielowi J. Sullivanowi na udział w wyborach.

Obecnie sprawa wraca na wokandę, tym razem za sprawą federalnego Departamentu Sprawiedliwości.

Dodatkową komplikacją jest obowiązujący na Alasce system głosowania preferencyjnego, znany jako ranked-choice voting. Wyborcy mogą w nim uszeregować kandydatów według własnych preferencji.

Jeśli żaden z uczestników nie uzyska wymaganej większości głosów pierwszego wyboru, kandydaci z najniższym poparciem są stopniowo eliminowani, a głosy rozdziela się zgodnie z kolejnymi preferencjami wskazanymi na kartach.

Oznacza to, że wyborca może umieścić obu Sullivanów na swojej liście, wyraźnie określając, którego z nich popiera w pierwszej kolejności.

Departament Sprawiedliwości uważa jednak, że podobieństwo nazwisk może prowadzić do dezorientacji także w takim systemie.

Działania administracji Trumpa spotkały się z ostrą reakcją obozu demokratycznego. Przedstawiciele kampanii Mary Peltoli zarzucają rządowi próbę stworzenia mechanizmu umożliwiającego kwestionowanie wyniku wyborów jeszcze przed oddaniem głosów.

Krytyczne stanowisko zajęła również republikańska senator Lisa Murkowski, a część ekspertów prawa wyborczego zakwestionowała podstawy prawne pozwu.

Wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, czy przepisy federalne, na które powołuje się Departament Sprawiedliwości, rzeczywiście pozwalają wstrzymać zatwierdzenie wyników z powodu przypuszczalnego pomylenia kandydatów.

Wybory na Alasce mają szczególne znaczenie dla przyszłego układu sił w amerykańskim Senacie. Urzędujący republikanin Dan Sullivan ubiega się o kolejną kadencję, a jego główną rywalką jest demokratka Mary Peltola, była członkini Izby Reprezentantów.

Sondaże wskazują na wyrównaną rywalizację, co sprawia, że nawet stosunkowo niewielkie przesunięcia poparcia mogą mieć znaczenie dla końcowego wyniku.

Alaska tradycyjnie uchodzi za stan przychylny republikanom. W wyborach prezydenckich w 2024 roku Donald Trump zwyciężył tam przewagą około 14 punktów procentowych. Obecna kampania do Senatu toczy się jednak w odmiennych warunkach politycznych i gospodarczych.

Jednymi z tematów kampanii są rosnące koszty życia, polityka gospodarcza administracji oraz sytuacja międzynarodowa.

Rozstrzygnięcie sporu dotyczącego dwóch Sullivanów może mieć znaczenie wykraczające poza Alaskę. Ewentualna decyzja sądu o wstrzymaniu zatwierdzenia wyników wyborów stanowiłaby ważny precedens w relacjach między federalną administracją a władzami stanowymi odpowiedzialnymi za organizację głosowania.

Na razie jednak żaden sąd nie zdecydował o zablokowaniu wyników. Departament Sprawiedliwości dopiero domaga się takiego rozwiązania, a ostateczna decyzja będzie należała do federalnego wymiaru sprawiedliwości.

Amerykanie pójdą do urn 3 listopada. Dopiero wówczas okaże się, czy podobieństwo nazwisk kandydatów rzeczywiście stanie się jednym z kluczowych elementów sporu o wynik wyborów na Alasce.

Wybrane dla Ciebie