Trump wierzy w przełom. Rozmowy pokojowe o Strefie Gazy nabierają tempa
Szansa na zakończenie krwawego konfliktu w Strefie Gazy jeszcze nigdy nie wydawała się tak realna – przynajmniej zdaniem Donalda Trumpa. Prezydent USA oświadczył w poniedziałek, że "prawdopodobieństwo zawarcia trwałego pokoju jest naprawdę duże". Jego plan, opracowany wspólnie z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, stał się osią negocjacji toczących się w egipskim Szarm el-Szejk.
Rozmowy, prowadzone przy pośrednictwie Egiptu i Kataru, mają na celu przede wszystkim uwolnienie izraelskich zakładników w zamian za setki więzionych Palestyńczyków. Według przecieków pierwsza faza planu przewiduje wypuszczenie 48 osób, z których tylko część może wciąż żyć. W zamian Izrael miałby zgodzić się na szeroką wymianę i dopuszczenie pomocy humanitarnej do oblężonej Strefy Gazy.
Trump, który wysłał na rozmowy m.in. swojego zięcia Jareda Kushnera i specjalnego wysłannika Steve’a Witkoffa, naciska na szybkie postępy. "Hamas zgadza się na bardzo ważne sprawy. Myślę, że w tym tygodniu możemy zobaczyć pierwszy efekt" – mówił w Białym Domu.
Atmosfera w Egipcie określana jest przez uczestników jako "ostrożnie pozytywna". Palestyńska delegacja potwierdziła gotowość do wymiany więźniów, ale nie zaakceptowała jeszcze warunków rozbrojenia ani rezygnacji z politycznej roli w Gazie. Z kolei Netanjahu powtórzył, że jego rząd nie zgodzi się na powstanie państwa palestyńskiego, choć plan Trumpa pozostawia taką możliwość otwartą.
Do rozmów włączyli się także światowi przywódcy. Sekretarz generalny ONZ António Guterres nazwał amerykańską inicjatywę "szansą, której nie wolno zmarnować", a premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zadeklarował, że Londyn zrobi wszystko, by "dzieci Izraela i Palestyny mogły żyć obok siebie w pokoju i bezpieczeństwie".
Negocjacje zbiegły się z drugą rocznicą ataku Hamasu na południowy Izrael, w którym zginęło około 1200 osób, a setki zostały uprowadzone. Od tego czasu izraelska ofensywa w Gazie pochłonęła – według danych palestyńskich władz – ponad 67 tysięcy ofiar, w tym 18 tysięcy dzieci.
Choć rozmowy dopiero się rozpoczęły, eksperci określają je mianem "najważniejszych od początku wojny". To one mogą zdecydować, czy Bliski Wschód stanie na progu porozumienia, czy też nadal będzie pogrążał się w spirali przemocy.