Według aktualnych danych centrolewicowy blok może liczyć na 176 miejsc w 349-osobowym Riksdagu, podczas gdy ugrupowania tworzące dotychczasowe zaplecze rządu zdobywają 173 mandaty. To oznacza, że różnica między obiema stronami jest minimalna.
Socjaldemokraci znów na pierwszym miejscu
Największym ugrupowaniem pozostają Socjaldemokraci. Po przeliczeniu około 94 proc. głosów partia uzyskała około 28,1 proc. poparcia, co przekłada się na około 100 mandatów.
Drugą pozycję zajęli Moderaci, czyli ugrupowanie premiera Ulfa Kristerssona. Zdobyli około 19,9 proc. głosów i około 70 miejsc w parlamencie.
Na trzecim miejscu znaleźli się Szwedzcy Demokraci, którzy otrzymali około 17,6 proc. poparcia. Ugrupowanie Jimmiego Åkessona przez ostatnie cztery lata nie wchodziło formalnie w skład rządu, ale zapewniało mu parlamentarne wsparcie.
Trzy mandaty mogą zdecydować o przyszłości kraju
Wynik wyborów jest wyjątkowo istotny, ponieważ żadna ze stron nie może mówić jeszcze o komfortowej przewadze.
Po stronie centrolewicy znajdują się Socjaldemokraci, Partia Lewicy, Partia Centrum oraz Zieloni. Razem mają obecnie 176 mandatów. Po drugiej stronie są Moderaci, Chrześcijańscy Demokraci i Liberałowie, wspierani przez Szwedzkich Demokratów – łącznie 173 miejsca.
Taki układ przypomina sytuację po wyborach z 2022 roku, kiedy to właśnie prawicowy blok uzyskał minimalną przewagę i przejął władzę.
Tym razem sytuacja może się odwrócić.
Kristersson nie składa broni
Premier Ulf Kristersson podczas wieczoru wyborczego podkreślał, że na ogłoszenie ostatecznego zwycięzcy jest jeszcze za wcześnie.
W Szwecji po wyborach konieczne może być przeprowadzenie negocjacji dotyczących utworzenia nowego rządu. Sam fakt, że dany blok zdobył więcej mandatów, nie oznacza automatycznie, że jego lider obejmie stanowisko premiera. Kluczowe będą możliwości stworzenia stabilnego zaplecza parlamentarnego.
To szczególnie ważne po stronie centrolewicy, ponieważ tworzą ją ugrupowania, które różnią się między sobą m.in. w kwestiach gospodarczych, energetycznych i migracyjnych.
Szwedzcy Demokraci mogą stracić swoją pozycję
Jednym z najważniejszych elementów wyborów jest również wynik prawicowych Szwedzkich Demokratów.
Partia przez ostatnią kadencję miała ogromny wpływ na politykę rządu, mimo że formalnie nie posiadała swoich ministrów. Wraz z Moderatami, Chrześcijańskimi Demokratami i Liberałami tworzyła zaplecze parlamentarnej większości.
Jeszcze przed wyborami Kristersson zapowiadał jednak, że w przypadku zwycięstwa prawicy Szwedzcy Demokraci mogą już wejść bezpośrednio do rządu i otrzymać stanowiska ministerialne.
Taki scenariusz może jednak zostać zablokowany, jeśli centrolewica utrzyma przewagę.
Powrót Magdaleny Andersson?
Największym politycznym beneficjentem wyniku wyborów może być Magdalena Andersson. Liderka Socjaldemokratów już wcześniej stała na czele szwedzkiego rządu, a teraz ma szansę ponownie zostać premierem.
Jej ugrupowanie pozostaje największą partią w Riksdagu, choć wynik około 28 proc. oznaczałby dla socjaldemokratów jeden z najsłabszych rezultatów w historii.
Jeżeli jednak cztery partie centrolewicowe zdołają utrzymać wspólną większość, Andersson będzie miała mocne argumenty, aby rozpocząć rozmowy o utworzeniu rządu.
Szwecja po wyborach. Co z NATO i bezpieczeństwem?
Tegoroczne wybory są również szczególne z powodów geopolitycznych. To pierwsze wybory parlamentarne w Szwecji po wejściu tego kraju do NATO w marcu 2024 roku.
Zmiana wieloletniej polityki wojskowej neutralności i przystąpienie do Sojuszu Północnoatlantyckiego sprawiły, że kwestie bezpieczeństwa, obronności oraz relacji z Rosją stały się znacznie ważniejsze dla szwedzkiej polityki.
Zmiana rządu nie powinna jednak oznaczać gwałtownego odejścia Sztokholmu od dotychczasowego prozachodniego kursu. Zarówno centrolewica, jak i prawica opowiadają się za dalszym wzmacnianiem bezpieczeństwa kraju i wspieraniem Ukrainy.
Ostateczny wynik jeszcze może się zmienić
Choć obecne dane dają opozycji przewagę, wynik nie jest jeszcze ostateczny. Do policzenia pozostają m.in. głosy zagraniczne, a szwedzkie władze spodziewają się pełnego rezultatu dopiero w kolejnych dniach.
Jedno jest już pewne: Szwecja po tych wyborach może znaleźć się na progu politycznej zmiany. Trzy mandaty dzielą obecnie dwa główne bloki, a od końcowych wyników i późniejszych negocjacji zależy, czy Ulf Kristersson utrzyma władzę, czy fotel premiera ponownie obejmie Magdalena Andersson.