Jak działał schemat?
Oszuści kontaktowali się z ofiarami i namawiali je do wpłacania pieniędzy na "atrakcyjne inwestycje" w akcje spółek państwowych. Gdy pieniądze trafiały na konta bankowe podstawionych osób, sprawcy wypłacali je w oddziałach banków, a następnie natychmiast wpłacali do bitomatów, zamieniając je na kryptowaluty. W ten sposób zacierali ślad pochodzenia funduszy.
Z ustaleń policji wynika, że zatrzymani robili to wielokrotnie i traktowali te działania jako stałe źródło dochodu – pobierając prowizję od każdej "przepuszczonej" transakcji. Łącznie przez ich konta "przewinęło się" ponad 1,2 miliona złotych.
Podczas akcji policjanci przeprowadzili cztery przeszukania, zabezpieczając karty płatnicze, laptopy oraz telefony komórkowe. Wobec zatrzymanych zastosowano dozory policyjne oraz zakazy opuszczania kraju.
Sprawa pokazuje, jak skomplikowane i wieloetapowe stały się współczesne oszustwa inwestycyjne. CBZC coraz częściej rozbija nie tylko głównych sprawców, ale również osoby, które zarabiają na "czyszczeniu" brudnych pieniędzy.