Przez 17 lat nikt nie wiedział, gdzie zniknęła. Zaginiony zabytek odnaleziono u prywatnego kolekcjonera. To nie koniec niespodzianek!

Przez niemal 17 lat los zabytkowej tablicy z kościoła w Dankowie pozostawał zagadką. Obiekt upamiętniający żołnierzy poległych w XIX-wiecznych wojnach zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach i trafił do oficjalnej bazy poszukiwanych zabytków. Teraz, dzięki współpracy policji, konserwatorów i prywatnego kolekcjonera, udało się go odzyskać. Co więcej, podczas działań ujawniono istnienie drugiej historycznej tablicy, której zaginięcia wcześniej nawet nie zgłoszono.

policjapolicja
Źródło zdjęć: © policja

Do przełomu doszło w październiku 2026 roku, kiedy Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Gorzowie Wielkopolskim otrzymał informację, że poszukiwany obiekt może znajdować się w prywatnej kolekcji na terenie województwa zachodniopomorskiego. Ustaleniem miejsca przechowywania zabytku oraz danych jego właściciela zajął się policyjny koordynator do spraw zabytków.

Okazało się, że kolekcjoner kupił tablicę już w 2010 roku na targu staroci. Nie wiedział jednak, skąd pochodziła. Ponieważ na obiekcie nie umieszczono nazwy miejscowości, próbował ustalić jego historię, kontaktując się z Zachodniopomorskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Wówczas poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

Tymczasem tablica była poszukiwana od lat. Po raz ostatni widziano ją w lutym 2009 roku w kościele w Dankowie, w gminie Strzelce Krajeńskie. Później ślad po niej zaginął, a obiekt wpisano do bazy zabytków utraconych prowadzonej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Odzyskany zabytek powstał około 1870 roku. Jego autorem był artysta podpisujący się jako P. Otto. Na drewnianej tablicy umieszczono nazwiska czterech żołnierzy związanych z dawną parafią Tankow, czyli dzisiejszym Dankowem, którzy stracili życie podczas XIX-wiecznych konfliktów zbrojnych.

W górnej części tablicy znajduje się Krzyż Żelazny oraz niemiecka inskrypcja, którą można przetłumaczyć jako "Z tej parafii zginęli za króla i ojczyznę".

Upamiętniono na niej Friedricha Tappa, Georga Friedricha Gerbera, Carla Sommerfelda oraz Friedricha Hefensteina, identyfikowanego w ustaleniach historycznych również jako Christian Friedrich Hafenstein.

Za każdym z tych nazwisk kryje się historia człowieka, którego życie zakończyła wojna. Friedrich Tapp zmarł w 1813 roku w szpitalu polowym w Wetzlar. Georg Friedrich Gerber, urodzony około 1790 roku na terenie dzisiejszej Badenii-Wirtembergii, zmarł latem 1815 roku w belgijskim Ligny, prawdopodobnie wskutek ran odniesionych podczas bitwy.

Carl Sommerfeld, pochodzący z Żabicka, służył w pruskim pułku grenadierów. Zmarł w sierpniu 1866 roku, najprawdopodobniej po odniesieniu ran podczas wojny prusko-austriackiej. Z kolei Christian Friedrich Hafenstein został postrzelony w sierpniu 1870 roku podczas walk pod Vionville we Francji. Zmarł dwa dni później w lazarecie, mając zaledwie 24 lata.

Historyczne znaczenie tablicy wykracza więc poza samą wartość materialną zabytku. Jest ona świadectwem losów dawnych mieszkańców regionu i wydarzeń, które odcisnęły piętno na lokalnych społecznościach.

28 października w Koszalinie doszło do oficjalnego odbioru odnalezionego obiektu. W spotkaniu uczestniczyli policyjny koordynator do spraw zabytków oraz Błażej Skaziński, kierownik gorzowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Wówczas wydarzyło się coś, czego początkowo nie przewidywano.

Podczas rozmowy kolekcjoner ujawnił, że w 2010 roku kupił nie jedną, lecz dwie zabytkowe tablice. Druga z nich również pochodziła z kościoła, tym razem w Zielinie, w gminie Mieszkowice w województwie zachodniopomorskim.

Co ciekawe, tego obiektu nikt oficjalnie nie poszukiwał. Nie figurował on w rejestrach zaginionych zabytków ani w odpowiedniej dokumentacji kościelnej czy konserwatorskiej.

Druga tablica jest nieco młodsza. Powstała w 1885 roku z inicjatywy Karla von Lüttichau, właściciela majątku w Zielinie, żyjącego w latach 1834–1899. Rodzina fundatora była związana z miejscowym kościołem również poprzez ufundowanie znajdujących się w nim organów.

Na tablicy zapisano nazwiska czterech mieszkańców Zielina, którzy polegli lub zmarli wskutek ran odniesionych podczas wojen duńskiej, prusko-austriackiej oraz francusko-pruskiej.

Jednym z upamiętnionych jest Carl August Beyersdorff, urodzony w Zielinie w 1843 roku. Jako żołnierz pruskiej armii zginął 18 kwietnia 1864 roku podczas szturmu na duńskie umocnienia pod Dybbøl.

Friedrich Wilhelm Koppe, również pochodzący z Zielina, został ciężko ranny podczas bitwy pod Sadową w 1866 roku. Postrzał klatki piersiowej okazał się śmiertelny. Żołnierz zmarł tego samego dnia, a następnie został pochowany na polu bitwy.

Trzecim upamiętnionym jest Friedrich Wilhelm Theodor Stübbe, który przed służbą wojskową pracował jako robotnik dniówkowy w miejscowym majątku. Podczas wojny francusko-pruskiej odniósł ciężkie obrażenia w wyniku wybuchu granatu. Zmarł 16 sierpnia 1870 roku.

Czwartą postacią jest Carl Ernst Kettlitz, urodzony w Zielinie w 1841 roku. Służył jako podporucznik w jednostce Landwehry. Został śmiertelnie postrzelony przez francuskich partyzantów i zmarł 1 marca 1871 roku. Dwa tygodnie później pochowano go w rodzinnej miejscowości.

W przypadku drugiej tablicy szczególne znaczenie miała postawa samego kolekcjonera. Mężczyzna dobrowolnie zaproponował jej przekazanie, aby mogła powrócić do kościoła, z którego pochodziła.

Zabytek został przewieziony do Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Zgodnie z zapowiedzią służb ma zostać w najbliższych dniach oficjalnie przekazany proboszczowi miejscowej parafii.

Odzyskanie obu tablic to nie tylko sukces policji i służb konserwatorskich, ale również przykład, jak duże znaczenie dla ochrony dziedzictwa kulturowego może mieć współpraca z prywatnymi kolekcjonerami.

Po kilkunastu latach nieobecności zabytki mają szansę ponownie znaleźć się w miejscach, dla których zostały stworzone. Wraz z nimi powróci fragment historii dawnych mieszkańców Dankowa i Zielina, utrwalony w drewnie niemal półtora wieku temu.

Wybrane dla Ciebie