Pięć minut, które mogły zapobiec śmierci 69 osób! Ujawniono nagrania sprzed katastrofy kolejowej w Hiszpanii

Dramatyczne nagrania rozmów maszynistów z centrum sterowania ruchem kolejowym rzucają nowe światło na katastrofę w Hiszpanii. Maszynistka jednego z pociągów dwukrotnie informowała, że jej skład stoi na torach z powodu awarii systemu bezpieczeństwa. W tym samym czasie drugi pociąg otrzymał zgodę na kontynuowanie podróży z normalną prędkością. Kilka minut później doszło do tragicznego zderzenia. Najnowszy bilans mówi o co najmniej 69 ofiarach śmiertelnych, a śledczy sprawdzają, czy katastrofie można było zapobiec.

wypadekwypadek
Źródło zdjęć: © Guardia Civil screen z filmy twitter

Hiszpania próbuje ustalić przyczyny jednej z najtragiczniejszych katastrof kolejowych w swojej historii. W środę, 28 października, na linii dużych prędkości łączącej Madryt z Andaluzją pociąg AVE należący do Renfe uderzył od tyłu w stojący skład prywatnego przewoźnika Iryo.

Do zderzenia doszło w pobliżu miejscowości Urda w prowincji Toledo. Oboma pociągami podróżowały łącznie 544 osoby.

W nocy ze środy na czwartek hiszpańskie media, w tym "El País", Cadena SER i publiczny nadawca RTVE, opublikowały fragmenty rozmów zarejestrowanych przed wypadkiem. Nagrania wskazują, że pracownicy centrum kontroli ruchu kolejowego wiedzieli o problemach technicznych, a mimo to jeden ze składów otrzymał pozwolenie na dalszą jazdę.

Awaria systemu zatrzymała sześć pociągów. Potem zapadła tragiczna decyzja

Problemy rozpoczęły się około godziny 8:30, gdy doszło do awarii systemu LZB, odpowiadającego za kontrolowanie ruchu pociągów i przekazywanie informacji dotyczących bezpiecznej prędkości.

Usterka objęła odcinek linii liczący około 69 kilometrów. Zatrzymało się na nim sześć pociągów, w tym dwa, które później uczestniczyły w katastrofie.

W związku z awarią konieczne było podjęcie decyzji przez pracowników centrum sterowania ruchem Adif na madryckim dworcu Atocha.

O godzinie 8:36 maszynista pociągu AVE 2080, który wyruszył z Madrytu do Sewilli, otrzymał zgodę na wznowienie jazdy.

Z ujawnionych nagrań wynika, że kontroler polecił mu odłączenie i ponowne uruchomienie systemu bezpieczeństwa, a następnie kontynuowanie podróży w normalnym trybie.

Na tym odcinku oznaczało to możliwość osiągnięcia prędkości nawet 200 km/h.

W tym czasie na tym samym torze znajdował się drugi pociąg, który nadal nie mógł ruszyć.

Maszynistka ostrzegała, że stoi na torze. Zgłaszała problem dwukrotnie

Około godziny 8:41 z centrum kontroli skontaktowała się maszynistka pociągu Iryo 6076.

Poinformowała, że jej skład zatrzymał się przed semaforem wjazdowym do Urdy wskutek utraty transmisji danych.

Pracownik centrum przyjął zgłoszenie i przekazał jej instrukcje dotyczące ponownego uruchomienia systemu.

Problem jednak nie ustąpił.

Według ustaleń "El País" około godziny 8:48 maszynistka ponownie przekazała, że pociąg nadal stoi i nie może wznowić jazdy.

W odpowiedzi usłyszała, aby kontynuowała podróż, kiedy będzie to możliwe.

W tym samym czasie skład AVE, który wcześniej otrzymał pozwolenie na jazdę, zbliżał się do miejsca postoju Iryo.

Pięć minut do katastrofy. Dlaczego nikt nie zatrzymał pociągu?

To właśnie drugi komunikat maszynistki znalazł się w centrum zainteresowania śledczych.

Jak zauważa "El País", od chwili ponownego zgłoszenia problemu do zderzenia mogło upłynąć około pięciu minut.

Według chronologii przedstawionej przez hiszpański rząd pociąg AVE uderzył w ostatni wagon Iryo o godzinie 8:53.

Oznaczałoby to, że centrum kontroli miało jeszcze czas na reakcję i próbę zatrzymania nadjeżdżającego składu.

Przez około 17 minut od otrzymania zgody na kontynuowanie jazdy AVE pokonał blisko 25 kilometrów.

Dlaczego nie wydano polecenia awaryjnego zatrzymania? Czy pracownicy centrum prawidłowo ocenili położenie obu pociągów? Czy zawiodły procedury obowiązujące podczas awarii systemu bezpieczeństwa?

To najważniejsze pytania, na które odpowiedzi mają udzielić prowadzone dochodzenia.

Przewoźnik przedstawia inną wersję wydarzeń

Nie wszystkie informacje dotyczące przebiegu katastrofy są jednak zgodne.

Według źródeł związanych z przewoźnikiem Iryo zderzenie mogło nastąpić już o godzinie 8:48, a więc pięć minut wcześniej, niż podaje rząd.

Spółka wskazuje również, że jej maszynistka nie otrzymała skutecznego zezwolenia umożliwiającego wznowienie jazdy.

Rozbieżności te będą musiały zostać wyjaśnione na podstawie zapisów komunikacji, danych z urządzeń sterowania ruchem oraz rejestratorów znajdujących się w pociągach.

Na obecnym etapie hipoteza błędu ludzkiego jest jedną z głównych analizowanych przyczyn katastrofy, ale odpowiedzialność konkretnych osób nie została jeszcze ostatecznie ustalona.

Dziesiątki zabitych i ponad stu rannych. Hiszpania pogrążona w żałobie

Bilans środowego zderzenia jest tragiczny.

Według najnowszych doniesień zginęło co najmniej 69 osób, a około 110 zostało rannych.

W czwartek władze wspólnoty autonomicznej Kastylia-La Mancha poinformowały, że 60 poszkodowanych opuściło już szpitale, natomiast 50 nadal wymaga hospitalizacji.

Stan czterech najciężej rannych pacjentów miał się poprawić.

W Toledo trwa również identyfikacja ofiar śmiertelnych. Do miejscowego instytutu medycyny sądowej przetransportowano ciała 52 osób. Według agencji EFE zgłoszono zaginięcie 64 osób.

Bilans może więc jeszcze ulec zmianie.

W Hiszpanii ogłoszono trzydniową żałobę narodową. Premier Pedro Sánchez uczestniczył w posiedzeniu sztabu kryzysowego, a parze królewskiej zaplanowano wizytę u poszkodowanych.

Około 800 funkcjonariuszy na miejscu tragedii

W rejonie katastrofy nadal pracują setki przedstawicieli służb ratunkowych, policji i innych instytucji.

Na miejscu znajduje się około 800 funkcjonariuszy i ratowników. Ciężkie dźwigi wykorzystywane są do podnoszenia zniszczonych wagonów oraz usuwania wraków z torowiska.

Równolegle prowadzone są oględziny infrastruktury kolejowej i zabezpieczanie dowodów.

Śledztwo obejmuje między innymi analizę wszystkich rozmów między maszynistami a centrum kontroli w Atocha oraz odczyt danych z rejestratorów pokładowych.

Postępowanie prowadzone jest zarówno na płaszczyźnie sądowej, jak i technicznej, aby ustalić nie tylko bezpośrednią przyczynę zderzenia, ale również ewentualne nieprawidłowości w procedurach bezpieczeństwa.

Druga wielka katastrofa w ciągu dziewięciu miesięcy

Środowy wypadek wywołał w Hiszpanii szczególnie silne emocje, ponieważ zaledwie dziewięć miesięcy wcześniej doszło do innej tragedii na tej samej linii kolejowej.

W styczniu 2026 roku w rejonie Adamuz w prowincji Kordoba zderzyły się pociągi dużych prędkości należące do tych samych operatorów. Zginęło wówczas 46 osób.

Obie katastrofy spowodowały ponowną debatę na temat stanu infrastruktury kolejowej, inwestycji w systemy zabezpieczeń oraz sposobu reagowania na awarie.

Związek zawodowy maszynistów Semaf podtrzymał zapowiedź strajku w spółce Renfe. Pracownicy domagają się poprawy bezpieczeństwa oraz realizacji wcześniej zapowiadanych zmian.

Ruch pociągów dużych prędkości między Madrytem a Andaluzją pozostaje wstrzymany. Odwołano również część połączeń z Barcelony i Walencji do Sewilli oraz Malagi.

Ujawnione nagrania mogą stać się jednym z najważniejszych dowodów w śledztwie. Pokazują bowiem, że przed katastrofą istniały sygnały ostrzegające o zagrożeniu. Najważniejsze pozostaje ustalenie, dlaczego nie doprowadziły one do zatrzymania nadjeżdżającego pociągu.

Wybrane dla Ciebie