56-letnia Rodríguez, obejmując obowiązki głowy państwa, mówiła o "bólu i smutku" po tym, co określiła jako porwanie Maduro i jego żony, Cilii Flores, podczas nocnej operacji amerykańskich sił. Zapewniała jednocześnie, że jej celem jest utrzymanie stabilności i zapobieżenie dalszej eskalacji napięć w kraju.
Zaledwie kilka godzin wcześniej w Nowym Jorku doszło do dramatycznej rozprawy sądowej. Maduro, nie przyznając się do czterech zarzutów związanych z handlem narkotykami i terroryzmem, podkreślał, że nadal uważa się za prawowitego prezydenta Wenezueli. Gdy na sali padły okrzyki, że "zapłaci" za swoje rządy, odpowiedział, że jest "porwanym prezydentem" i "jeńcem wojennym". Sędzia Alvin Hellerstein przerwał jego wystąpienie, zapowiadając, że kwestie te będą rozpatrywane w innym trybie.
Równolegle sytuacją w Wenezueli zajęła się Rada Bezpieczeństwa ONZ, która zwołała nadzwyczajne posiedzenie. Przedstawiciel Caracas oskarżył USA o nielegalny atak zbrojny bez podstaw prawnych. Z kolei ambasador Stanów Zjednoczonych argumentował, że operacja miała charakter "działań organów ścigania" wobec nielegalnego przywódcy, a największe rezerwy energii na świecie nie mogą pozostawać pod kontrolą osoby ściganej przez wymiar sprawiedliwości.
Po sobotniej akcji wojskowej, w której według doniesień brały udział setki żołnierzy i dziesiątki maszyn, Donald Trumpzapowiedział, że USA będą sprawować nadzór nad Wenezuelą do czasu "bezpiecznego i rozsądnego przekazania władzy". Te deklaracje spotkały się z mieszanymi reakcjami w Waszyngtonie. Lider mniejszości w Senacie Chuck Schumer po tajnym briefingu określił amerykański plan jako niejasny i ryzykowny, ostrzegając przed powtórką scenariuszy znanych z wcześniejszych interwencji zagranicznych. Z kolei przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson przekonywał, że nie chodzi o zmianę reżimu, lecz o wymuszenie zmiany jego zachowania.
Nowa tymczasowa prezydent sygnalizowała gotowość do rozmów z USA, deklarując otwartość na współpracę gospodarczą w ramach prawa międzynarodowego. Jednocześnie ostrzegła, że jakiekolwiek próby dalszej ingerencji spotkają się z odpowiedzią władz w Caracas.
Zaprzysiężeniu Rodríguez towarzyszyły manifestacje tysięcy zwolenników Maduro przed Federalnym Pałacem Legislacyjnym. Po złożeniu przysięgi tymczasowa prezydent obiecała zapewnić krajowi pokój – polityczny, społeczny i gospodarczy. Wystąpił także syn Maduro, deklarując bezwarunkowe wsparcie dla nowej głowy państwa i przekonanie, że jego rodzice jeszcze powrócą do ojczyzny.
Kolejna rozprawa sądowa Nicolása Maduro w Stanach Zjednoczonych została wyznaczona na 17 marca. Tymczasem Wenezuela pozostaje w stanie głębokiej niepewności, a decyzje podjęte w najbliższych tygodniach mogą zadecydować o jej politycznej przyszłości.