34-stronicowy dokument, zatwierdzony w duchu drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, odchodzi od dotychczasowej narracji, w której Chiny uznawano za największe wyzwanie strategiczne. Teraz relacje z Pekinem mają być budowane "poprzez siłę, a nie konfrontację". Tajwan – kluczowy punkt zapalny w poprzednich strategiach – w ogóle nie został wymieniony z nazwy, choć podkreślono ogólny cel: "uniemożliwienie komukolwiek, w tym Chinom, dominacji nad nami lub naszymi sojusznikami".
Europa i NATO otrzymują jasny sygnał: czas skończyć z "zadowalaniem się" amerykańskim parasolem bezpieczeństwa. Dokument stwierdza wprost, że sojusznicy "byli zadowoleni z dofinansowywania swojej obrony przez Waszyngton", ale teraz muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Rosja jest określana jako "stałe, ale możliwe do opanowania zagrożenie" dla wschodniej flanki Sojuszu – znacznie łagodniej niż w poprzednich edycjach, gdzie Moskwa i Pekin figurowały jako "mocarstwa rewizjonistyczne" i centralne wyzwanie.
Podobnie wygląda sprawa z Koreą Północną – Stany Zjednoczone zapowiadają "bardziej ograniczoną" rolę w odstraszaniu Pjongjangu. Seul ma przejąć "główną odpowiedzialność", co wpisuje się w szerszy apel o "podział obciążeń".
Strategia mocno akcentuje interesy "konkretnych Amerykanów" i odrzuca łączenie ich z problemami "reszty świata". Pentagon zapowiada przywrócenie dominacji USA w półkuli zachodniej, w tym gwarancję dostępu militarnego i handlowego do kluczowych obszarów: Kanału Panamskiego, Zatoki Amerykańskiej oraz Grenlandii – co nawiązuje do niedawnych nacisków administracji Trumpa na Duńczyków w sprawie Grenlandii.
Dokument podkreśla, że to nie izolacjonizm, lecz "skoncentrowane i autentycznie strategiczne podejście". Kończy się hasłem: "Precz z utopijnym idealizmem; niech nadejdzie bezkompromisowy realizm".
Zmiana linii Pentagonu zbiegła się z ostrzeżeniami światowych liderów. Premier Kanady Mark Carney na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos stwierdził, że "stary porządek świata nie powróci" i wezwał średnie mocarstwa (Kanadę, Koreę Południową, Australię) do zacieśnienia współpracy – "bo jeśli nie siedzimy przy stole, to jesteśmy w menu". Z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron ostrzegał przed "przesunięciem w stronę świata bez zasad".
Nowa strategia jest kontynuacją ubiegłorocznej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, która wywołała kontrowersje m.in. stwierdzeniem o "upadku cywilizacyjnym" w Europie i brakiem Rosji wśród bezpośrednich zagrożeń dla USA – co Moskwa przyjęła z aprobatą.
Dla wielu sojuszników w Europie i Azji to początek ery znacznie mniejszej pewności co do amerykańskiego zaangażowania. Pentagon jasno sygnalizuje: Ameryka wraca do priorytetów bliższych domu – i oczekuje, że reszta świata zrobi to samo.