Od ekranu do segregatora. Szwecja odwraca cyfrową rewolucję w szkołach
Szwecja, przez wiele lat uznawana za jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie krajów Europy, zdecydowała się na radykalną zmianę kierunku w edukacji. Rząd prawicowej koalicji promuje powrót do tradycyjnych metod nauczania – książek, papieru i długopisów – aby odwrócić niepokojący spadek umiejętności czytania i pisania wśród uczniów.
W liceum w Nacka pod Sztokholmem uczniowie ostatnich klas coraz częściej wyjmują z plecaków tradycyjne podręczniki zamiast laptopów. Jedna z uczennic, 18-letnia Sophie, przyznaje, że niedawno nauczyciel zaczął drukować wszystkie materiały, a lekcje matematyki odbywają się już wyłącznie z użyciem papierowych książek.
Hasło przewodnie reformy brzmi po szwedzku chwytliwie: "från skärm till pärm" – "od ekranu do segregatora". Rząd argumentuje, że ograniczenie ekranów poprawia koncentrację, rozwija umiejętność głębokiego czytania i pisania ręcznego. Od 2025 roku przedszkola nie muszą już stosować narzędzi cyfrowych, a dzieci poniżej drugiego roku życia w ogóle nie otrzymują tabletów. Wkrótce wejdzie też w życie zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach – nawet w celach edukacyjnych.
Zmiana polityki nastąpiła po konsultacjach z naukowcami, w tym neurobiologami. Dr Sissela Nutley z Instytutu Karolinska zwraca uwagę, że ekrany rozpraszają uwagę dzieci, a czytanie z urządzeń cyfrowych gorzej wpływa na przetwarzanie informacji i rozwój mózgu.
Rząd liczy, że powrót do analogowych metod pomoże poprawić wyniki Szwecji w badaniach PISA OECD. Kraj, który kiedyś był liderem, w ostatnich latach zanotował wyraźny spadek, szczególnie w czytaniu i matematyce. W 2022 roku prawie co czwarty 15-latek nie osiągnął podstawowego poziomu czytania ze zrozumieniem.
Decyzja rządu spotkała się jednak z ostrą krytyką ze strony branży technologicznej, nauczycieli i ekspertów od edukacji. Przedstawiciele Swedish Edtech Industry ostrzegają, że nadmierne ograniczenie narzędzi cyfrowych może źle przygotować młodzież do rynku pracy, na którym aż 90 proc. zawodów będzie wymagało umiejętności cyfrowych. Szwecja jest europejskim liderem w liczbie technologicznych "jednorożców" (firm wartych ponad miliard dolarów), takich jak Spotify. Zdaniem krytyków, jeśli szkoły nie będą kształcić kompetencji IT, innowacyjne firmy mogą przenieść się gdzie indziej.
Dodatkowo pojawiają się obawy dotyczące sztucznej inteligencji. Część ekspertów uważa, że dzieci z zamożniejszych rodzin i tak będą miały dostęp do AI w domu, co pogłębi cyfrowe wykluczenie.
Rzecznik Partii Liberalnej Joar Forsell, odpowiedzialny za edukację, pozostaje jednak stanowczy: "Dzieci powinny najpierw opanować podstawowe umiejętności czytania, pisania i liczenia na papierze, zanim zaczniemy uczyć je sztucznej inteligencji".
Debata w Szwecji jest burzliwa i dzieli zarówno nauczycieli, jak i uczniów. Jedni uważają, że ekrany zbyt mocno rozpraszają młodsze pokolenia, inni twierdzą, że świat idzie w kierunku cyfrowym i szkoły nie mogą tego ignorować.
Czy "powrót do segregatora" okaże się skutecznym lekarstwem na szkolne problemy Szwecji, czy raczej ryzykiem dla jej pozycji innowacyjnego lidera? Na odpowiedź przyjdzie poczekać kilka lat – gdy obecni uczniowie wejdą na rynek pracy.