Azyl na Węgrzech nie jest wieczny. Czy nowy rząd odbierze ochronę Ziobrze i Romanowskiemu?
Nowy rząd Petera Magyara na Węgrzech będzie miał utrudnione zadanie, jeśli zechce szybko pozbawić ochrony azylu Zbigniewa Ziobrę i Marcina Romanowskiego. Jak wynika z analizy węgierskiego prawa, nawet nowy minister spraw wewnętrznych nie może jednoosobowo cofnąć już przyznanego statusu uchodźcy.
– Minister ma szerokie uprawnienia przy przyznawaniu azylu, ale nie przy jego odbieraniu – wyjaśnia w rozmowie z Interią mec. Marcin Pacholski, radca prawny specjalizujący się w prawie węgierskim. – Do cofnięcia azylu konieczne jest pełne postępowanie administracyjne, które podlega kontroli sądowej.
Postępowanie takie prowadzi specjalny organ ds. cudzoziemców. Może je wszcząć z urzędu, gdy pojawią się wątpliwości co do zasadności wcześniejszej decyzji. Minister spraw wewnętrznych pełni jedynie funkcję nadzorczą. Cały proces trwa co najmniej 60 dni, ale w praktyce – zwłaszcza przy aktywnej obronie zainteresowanych – może się znacznie wydłużyć.
Prawnik wskazuje, że przesłanki do odebrania azylu są ściśle określone w ustawie. Najbardziej prawdopodobne w tym przypadku byłyby dwie: brak podstaw do przyznania statusu uchodźcy już w momencie wydawania decyzji lub zatajenie istotnych faktów przez wnioskodawców. Każda decyzja o odebraniu azylu będzie mogła być zaskarżona do sądu, a ten musi brać pod uwagę nie tylko prawo węgierskie, ale także Konwencję Genewską oraz Kartę Praw Podstawowych UE.
– Zamieszanie jest gwarantowane – podsumowuje mec. Pacholski.
Nowa władza ma jednak pewne możliwości wpływu. Może obsadzić urząd ds. cudzoziemców swoimi ludźmi lub nawet przygotować zmiany ustawowe (Peter Magyar dysponuje większością konstytucyjną). Jednak na razie wszystko pozostaje na poziomie spekulacji.
Kluczowe jest to, że dopóki Ziobro i Romanowski posiadają status azylantów, węgierski sąd nie może wykonać Europejskiego Nakazu Aresztowania i przekazać ich Polsce. Nawet gdyby azyl został cofnięty, ochrona w pewnym zakresie może nadal obowiązywać. Dodatkowo, gdyby któryś z nich uzyskał węgierskie obywatelstwo, sytuacja stałaby się jeszcze bardziej skomplikowana.
Zdaniem eksperta szanse na szybkie uzyskanie węgierskiego paszportu są jednak znikome – minimalny wymagany okres pobytu na Węgrzech wynosi trzy lata.
Cała sprawa pokazuje, jak skomplikowane mogą być międzynarodowe procedury azylu i ekstradycji. Dla polskiego wymiaru sprawiedliwości status azylantów obu polityków pozostaje obecnie największą przeszkodą w doprowadzeniu ich przed sąd.
Czy nowy rząd w Budapeszcie znajdzie sposób, by obejść te ograniczenia? Na razie wszystko wskazuje na to, że czeka nas długa i prawnicza batalia.