ŚwiatHandel narkotykami, terroryzm i broń. Jakie zarzuty stawia USA Nicolásowi Maduro i na czym opiera je prokuratura

Handel narkotykami, terroryzm i broń. Jakie zarzuty stawia USA Nicolásowi Maduro i na czym opiera je prokuratura

Zaledwie dwa dni po spektakularnej operacji amerykańskich sił, w wyniku której Nicolás Maduro i jego żona zostali wywiezieni z Caracas, wenezuelski przywódca stanął przed federalnym sądem w Nowym Jorku. Nie przyznał się do winy i podkreślał, że jest "porwanym prezydentem" oraz "jeńcem wojennym". Sprawa, choć bezprecedensowa politycznie, w amerykańskim wymiarze sprawiedliwości toczy się jak klasyczny proces karny – w oparciu o akt oskarżenia, przepisy prawa i zgromadzony materiał dowodowy.

Thurgood Marshall United States Courthouse
Thurgood Marshall United States Courthouse
Źródło zdjęć: © wikipedia | redakcja ipolska24.pl

Amerykańscy prokuratorzy zarzucają Maduro udział w wieloletnim, międzynarodowym spisku narkotykowym. Według aktu oskarżenia, obejmującego 25 stron, proceder miał trwać nieprzerwanie od końca lat 90., czyli od momentu, gdy Maduro po raz pierwszy objął funkcję publiczną. Wraz z nim oskarżeni zostali jego żona Cilia Flores, syn Nicolás Ernesto Maduro Guerra oraz kilku wysoko postawionych urzędników i współpracowników reżimu.

Prokuratura twierdzi, że oskarżeni nadużywali władzy państwowej, przejmując kontrolę nad instytucjami i wykorzystując je do przerzutu ton kokainy do Stanów Zjednoczonych. Współpraca miała obejmować zarówno kartele narkotykowe, jak i ugrupowania uznane przez USA za organizacje terrorystyczne, w tym Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii, a także kartel Sinaloa, Los Zetas i gang Tren de Aragua.

Według oskarżenia, zanim Maduro został prezydentem, miał pomagać handlarzom narkotyków, wydając im paszporty i zapewniając ochronę dyplomatyczną dla samolotów wykorzystywanych do prania pieniędzy. Po objęciu władzy w 2013 roku – jak twierdzą prokuratorzy – umożliwił "rozkwit handlu narkotykami" dla osobistych korzyści, zysków rodziny oraz elit rządzących. Jego żona, pełniąca w przeszłości funkcję przewodniczącej Zgromadzenia Narodowego, miała przyjmować łapówki w zamian za zapewnianie bezpiecznego transportu narkotyków.

W akcie oskarżenia pojawiają się także zarzuty dotyczące przemocy. Prokuratura utrzymuje, że oskarżeni przejmowali kontrolę nad gangami sponsorowanymi przez państwo i zlecali porwania, pobicia, a nawet zabójstwa osób, które przeszkadzały w działalności narkotykowej lub były winne pieniądze z tego procederu.

Szczególną rolę w śledztwie odgrywa syn prezydenta, Maduro Guerra. Według amerykańskich śledczych regularnie przewoził on pakunki z narkotykami samolotem na wyspę Margarita, a w 2017 roku uczestniczył w organizowaniu przemytu setek kilogramów kokainy do Miami i portów w Nowym Jorku, m.in. z wykorzystaniem kontenerów na złom.

Łącznie sześciu oskarżonych usłyszało cztery główne zarzuty: udział w spisku narkotykowo-terrorystycznym, przemyt kokainy do USA, posiadanie i używanie nielegalnej broni – w tym karabinów maszynowych – oraz udział w zorganizowanej działalności przestępczej. Prokuratura domaga się również konfiskaty majątku i środków finansowych powiązanych z tym procederem.

Jednocześnie obrona Maduro zapowiada kwestionowanie legalności samego zatrzymania, argumentując, że jako urzędujący przywódca suwerennego państwa powinien korzystać z immunitetu, a jego siłowe wywiezienie do USA narusza prawo międzynarodowe. Wielu ekspertów zgadza się, że operacja budzi poważne wątpliwości prawne na arenie międzynarodowej. Z drugiej strony, amerykańskie sądy od lat uznają, że sposób sprowadzenia oskarżonego do kraju nie unieważnia samego procesu.

Kolejna rozprawa w sprawie Nicolása Maduro została wyznaczona na 17 marca. Dopiero w jej trakcie okaże się, jakimi konkretnymi dowodami – świadkami, materiałami wywiadowczymi i dokumentami – dysponuje amerykańska prokuratura w jednej z najbardziej kontrowersyjnych spraw karnych ostatnich lat.

maduronicolas madurousa

Wybrane dla Ciebie