ŚwiatGoogle mówi "nie" historycznemu wyrokowi. Gigant odwołuje się od decyzji, która miała złamać jego monopol na wyszukiwarkę

Google mówi "nie" historycznemu wyrokowi. Gigant odwołuje się od decyzji, która miała złamać jego monopol na wyszukiwarkę

Google złożył apelację od przełomowego wyroku, w którym amerykański sąd uznał firmę za winnego bezprawnego utrzymywania monopolu na rynku wyszukiwarek internetowych. Decyzja sędziego Amita Mehty z sierpnia 2024 roku była pierwszą tak mocną oceną dominacji Google od czasów wielkiej sprawy Microsoftu sprzed ponad dwóch dekad.

google
google
Źródło zdjęć: © PIXABAY | redakcja

"Ludzie wybierają Google, bo chcą, a nie dlatego, że muszą" – oświadczyła w piątek Lee-Anne Mulholland, wiceprezes Google ds. spraw regulacyjnych. Firma argumentuje, że wyrok sędziego kompletnie zignorował ogromną konkurencję i błyskawiczne tempo innowacji, zwłaszcza w erze generatywnej sztucznej inteligencji.

Co chciał zrobić sąd, a czego Google nie chce przyjąć?

Sędzia Mehta we wrześniu 2024 roku zdecydował o stosunkowo łagodnych środkach zaradczych – znacznie łagodniejszych niż domagał się Departament Sprawiedliwości USA, który żądał nawet rozbicia Google i wydzielenia przeglądarki Chrome.

Zamiast tego nakazał m.in.:

  • udostępnienie konkurentom wybranych fragmentów indeksu wyszukiwania Google (gigantycznej "mapy internetu"),
  • umożliwienie niektórym rywalom prezentowania wyników wyszukiwania Google pod własną marką (tzw. syndykacja wyników).

Obie te kwestie Google w złożonej apelacji chce natychmiast zablokować i wstrzymać ich wykonanie.

"Przymusowe udostępnianie danych i wyników wyszukiwania zagroziłoby prywatności Amerykanów, zniechęciło konkurentów do tworzenia własnych rozwiązań i ostatecznie zahamowało innowacyjność, dzięki której Stany Zjednoczone pozostają liderem technologicznym świata" – napisała Mulholland w oficjalnym oświadczeniu.

AI zmienia reguły gry – i wyrok też?

Sędzia Mehta sam przyznał, że pojawienie się generatywnej sztucznej inteligencji (ChatGPT, Gemini, Claude i inne modele) radykalnie zmieniło rzeczywistość rynkową w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy. W jego opinii szybki rozwój AI sprawił, że niektóre zarzuty antymonopolowe stały się już częściowo nieaktualne.

Mimo to Google nie zamierza czekać na ostateczny kształt nakazów – woli walczyć w apelacji, jednocześnie inwestując miliardy w rozwój własnych modeli AI.

Europa patrzy z bliska

Tymczasem w tym samym tygodniu Komisja Europejska ogłosiła formalne dochodzenie w sprawie podsumowań generowanych przez sztuczną inteligencję w wyszukiwarce Google (tzw. AI Overviews). Bruksela chce sprawdzić, czy Google nie wykorzystuje bez zgody i bez wynagrodzenia treści wydawców do tworzenia tych odpowiedzi.

Google odpowiada, że takie śledztwo również "zagrozi innowacjom na niezwykle konkurencyjnym rynku".

Na ironię zakrawa fakt, że w tym samym tygodniu spółka matka Alphabet jako czwarta firma w historii przekroczyła kapitalizację rynkową 4 bilionów dolarów.

Wygląda na to, że nawet rekordowa wycena nie uchroni Google przed największą batalią antymonopolową XXI wieku – która dopiero się zaczyna.

Wybrane dla Ciebie