200 milionów euro kary dla Temu. Unia atakuje platformę za sprzedaż niebezpiecznych zabawek i gadżetów
Komisja Europejska nałożyła surową karę finansową na chińską platformę sprzedażową Temu. Firma ma zapłacić 200 milionów euro za liczne naruszenia unijnych przepisów dotyczących bezpieczeństwa cyfrowego i ochrony konsumentów.
Głównym powodem kary jest złamanie Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Według Brukseli Temu nie wywiązało się z obowiązku dokładnej oceny ryzyka systemowego, na jakie narażeni są klienci platformy. W praktyce oznaczało to, że na Temu masowo sprzedawano niebezpieczne, a często wręcz zakazane w Unii produkty.
Niebezpieczne zakupy
Wśród ofert platformy znalazły się m.in.:
- Zabawki dla dzieci zawierające niedozwolone substancje chemiczne,
- Zabawki z luźnymi małymi elementami stwarzającymi ryzyko uduszenia,
- Ładowarki do elektroniki bez żadnych atestów bezpieczeństwa.
Komisja Europejska zdobyła dowody m.in. poprzez akcję "tajemniczego klienta" oraz dzięki zgłoszeniom konsumentów i informacjom od służb celnych. Okazało się, że Temu znacząco zaniżyło skalę problemu i przedstawiło Komisji bardzo ogólnikowy, pobieżny raport oceny ryzyka.
"Ocena ryzyka przeprowadzona przez Temu jest mało szczegółowa, nie opiera się na solidnych dowodach i nie jest kompleksowa" – podkreśliła wiceszefowa KE Henna Virkkunen.
Co dalej?
Temu ma czas do 28 sierpnia, aby przedstawić szczegółowy plan naprawczy i konkretne działania, które mają wyeliminować problem. Komisja Europejska oraz Europejska Rada ds. Usług Cyfrowych przeanalizują propozycje i ustalą ostateczny termin wdrożenia zmian. W razie braku poprawy grożą kolejne, tym razem okresowe kary.
KE podkreśla, że kara 200 mln euro nie jest przesadna, biorąc pod uwagę skalę i czas narażania unijnych konsumentów na niebezpieczne produkty.
Opinia:
To ważny sygnał od Unii Europejskiej, że platformy typu Temu nie mogą już dłużej udawać, że nie ponoszą odpowiedzialności za to, co sprzedają. Model biznesowy oparty na ultra-tanich produktach z Chin często idzie w parze z całkowitym lekceważeniem bezpieczeństwa. Konsumenci, szczególnie rodzice kupujący zabawki dla dzieci, byli narażeni na realne zagrożenia – od porażenia prądem po chemiczne zatrucia.
Kara jest wysoka, ale czy wystarczająca? Temu generuje ogromne obroty i dla chińskiej platformy 200 mln euro może być po prostu kosztem prowadzenia biznesu. Potrzebne są nie tylko kary, ale przede wszystkim skuteczniejsze mechanizmy kontroli i blokowania nielegalnych ofert w czasie rzeczywistym. W przeciwnym razie takie platformy będą nadal zalewały rynek niebezpiecznym badziewiem.