ŚwiatZegar tyka szybciej: świat znów stoi na krawędzi nuklearnej katastrofy

Zegar tyka szybciej: świat znów stoi na krawędzi nuklearnej katastrofy

Ryzyko globalnego konfliktu nuklearnego powróciło na pierwszy plan debaty międzynarodowej i – zdaniem wielu ekspertów – jest dziś większe niż w jakimkolwiek momencie od zakończenia zimnej wojny. Symbolem tego niepokoju stało się ostatnie przesunięcie tzw. Zegara Zagłady prowadzonego przez amerykański "Bulletin of the Atomic Scientists". Wskazówki znalazły się bliżej północy niż kiedykolwiek od lat 80., kiedy świat żył w cieniu nuklearnego starcia między USA a ZSRR.

bron nuklearna
bron nuklearna
Źródło zdjęć: © ipolska24.pl | redakcja ipolska24.pl

Tamten okres pamiętają masowe protesty w Europie i Stanach Zjednoczonych. Miliony ludzi wychodziły na ulice, domagając się rozbrojenia, dialogu i deeskalacji. Presja społeczna, połączona z gotowością przywódców do rozmów, doprowadziła do przełomu – zakończenia zimnej wojny i szeregu porozumień ograniczających arsenały nuklearne. Przez kolejne dekady wielu ludzi żyło w przekonaniu, że groźba nuklearnej zagłady należy już do przeszłości.

Dziś ten komfort bezpieczeństwa znika. Broń jądrowa nie tylko pozostaje w rękach Stanów Zjednoczonych i Rosji, ale jest też w posiadaniu kolejnych państw: Izraela, Indii, Pakistanu i Korei Północnej. Coraz większe ambicje nuklearne przejawiają Chiny, szybko rozbudowujące swoje siły strategiczne. Jednocześnie narasta rywalizacja geopolityczna, a konflikty regionalne pokazują, jak krucha stała się globalna stabilność.

Dodatkowym problemem jest wygasanie międzynarodowych porozumień kontrolujących zbrojenia. 5 lutego przestał obowiązywać traktat New START – ostatni filar regulujący liczbę strategicznych głowic nuklearnych między USA a Rosją. Choć Władimir Putin deklarował gotowość do dobrowolnego utrzymania ograniczeń, administracja amerykańska nie przyjęła tej propozycji, sugerując zamiast tego negocjacje nad zupełnie nową umową. Eksperci ostrzegają jednak, że taki proces może potrwać lata – a świat nie ma tyle czasu.

Coraz częściej krytykowane jest również myślenie o broni jądrowej jako narzędziu "odstraszania". Zwolennicy tej doktryny twierdzą, że strach przed wzajemnym zniszczeniem zapobiega wojnom. Praktyka pokazuje jednak coś innego: nuklearne arsenały nie powstrzymały rosyjskiej agresji na Ukrainę ani wcześniejszych interwencji USA w Iraku czy Wietnamie. Liczba konfliktów zbrojnych na świecie jest dziś rekordowo wysoka.

Skala potencjalnej katastrofy jest trudna do wyobrażenia. Według niektórych analiz pełnoskalowa wojna nuklearna między mocarstwami mogłaby doprowadzić do śmierci nawet 5 miliardów ludzi – nie tylko w wyniku eksplozji, ale także z powodu globalnych zmian klimatycznych wywołanych radioaktywnym pyłem i załamaniem łańcuchów żywnościowych.

Mimo tych ostrzeżeń Stany Zjednoczone realizują obecnie gigantyczny program modernizacji swojego arsenału nuklearnego. Obejmuje on budowę nowych międzykontynentalnych pocisków balistycznych, okrętów podwodnych z bronią nuklearną, zmodernizowanych bombowców strategicznych oraz rozbudowę zakładów produkujących komponenty do głowic. Oficjalnie mówi się o "modernizacji", krytycy widzą w tym jednak faktyczne zwiększanie zdolności do prowadzenia wojny nuklearnej.

Tymczasem hasło wypowiedziane w latach 80. przez Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa – "wojny nuklearnej nie da się wygrać i nie wolno jej prowadzić" – brzmi dziś jak pusty slogan wobec realnych działań zbrojeniowych.

Czy świat jest więc skazany na niekontrolowany wyścig zbrojeń? Niekoniecznie. Moskwa nadal deklaruje gotowość do utrzymania dotychczasowych limitów, jeśli Waszyngton zrobi to samo. Taki gest – choć niewielki – mógłby obniżyć napięcia i stworzyć przestrzeń do negocjacji nowego traktatu rozbrojeniowego. W dłuższej perspektywie mogłoby to także otworzyć drogę do globalnego porozumienia na rzecz całkowitej eliminacji broni jądrowej, zgodnie z inicjatywami ONZ.

Kluczowym elementem tej zmiany może okazać się presja społeczna. Historia pokazuje, że to właśnie oddolne ruchy pokojowe często popychały rządy do dialogu i kompromisu. Dziś – w obliczu rosnącego zagrożenia – świat znów potrzebuje takiego globalnego ruchu na rzecz pokoju.

Zegar Zagłady tyka coraz głośniej. Pytanie brzmi, czy politycy usłyszą ten alarm, zanim będzie za późno.

broń nuklearnatraktat o broni nuklearnejusa

Wybrane dla Ciebie