Do włamania doszło pod koniec lutego. Nieznani wówczas sprawcy wdarli się do hali magazynowej i w ciągu jednej nocy wywieźli gigantyczną partię elektroniki – dokładnie 2200 sztuk inteligentnych zegarków. Pokrzywdzona firma natychmiast zgłosiła sprawę, a straty oszacowano na ponad 770 tys. zł.
Śledczy z wrocławskiego "kryminalnego" błyskawicznie zabrali się do roboty. Analizując monitoring, billingi, ślady cyfrowe, informacje od pracowników branży i doniesienia operacyjne, w ciągu kilkunastu dni namierzyli dwóch kluczowych podejrzanych. Obaj – 24-latek i 26-latek – zostali zatrzymani w ostatnich dniach.
Podczas przeszukań zabezpieczono 275 smartwatchy – to zaledwie ułamek skradzionego towaru. Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej, na wniosek prokuratury, zastosował wobec obu mężczyzn najsurowszy środek zapobiegawczy – tymczasowy areszt.
Sprawa ma charakter rozwojowy. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań – zarówno wśród osób, które mogły pomagać w transporcie lub zbyciu zegarków, jak i potencjalnych odbiorców towaru na czarnym rynku. W toku są intensywne poszukiwania pozostałych ponad 1900 sztuk.
Za kradzież z włamaniem (art. 279 § 1 kk) oraz paserstwo (art. 291 § 1 kk) grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku działania w zorganizowanej grupie karę można zaostrzyć.
To kolejny głośny przypadek dużej kradzieży elektroniki z magazynów w aglomeracji wrocławskiej. Inteligentne zegarki, smartfony i laptopy pozostają jednym z najchętniej kradzionych towarów – łatwo je zbyć, trudno zidentyfikować, a popyt na "okazyjnie tanie" egzemplarze jest ogromny.
Śledztwo trwa – wrocławscy kryminalni zapowiadają, że nie odpuszczą, dopóki nie odzyskają jak największej części łupu i nie wyjaśnią całej sieci osób zamieszanych w tę kradzież.