Winni ludzie, nie instytucje. Ministra rodziny podtrzymuje narrację PiS, że w sprawie Kamila system nie zawiódł
W sprawie maltretowanego przez ojczyma 8-letniego Kamila z Częstochowy system opieki społecznej zadziałał prawidłowo – nie ma wątpliwości szefowa resortu rodziny (sic! – red.) i polityki społecznej. Marlena Maląg, pytana na konferencji prasowej, czy system nie wymaga korekt, winą za tragedię dziecka obarczyła pośrednio jego matkę.

– To nie jest żadna porażka systemu pomocy społecznej, bo za każdym działaniem stoi człowiek, dorosły człowiek, który jest odpowiedzialny za zdrowie i życie dziecka. W tym momencie nie możemy się z tym pogodzić, że rodzona matka wiedziała, co się z dzieckiem dzieje i dala na to przyzwolenie – przesądziła Maląg, choć o tym, czy kobieta rzeczywiście “dała przyzwolenie” i czy uczyniła to w pełni świadomie, rozstrzygnąć może dopiero śledztwo, w tym opinie biegłych psychologów. Ministra nie wyjaśniła też, co dla ofiar przemocy domowej wynika z faktu, że ona sama nie może się pogodzić z domniemanym brakiem reakcji matki chłopca.
Obecna na konferencji wiceminister rodziny Anna Schmidt przypomniała, że niebawem wejdzie w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej. W tragedii Kamila dostrzegła zaś potwierdzenie, że przewidziane w niej regulacje były i są potrzebne.