USA i Iran na krawędzi nowej wojny. Drugi dzień ostrzału na Bliskim Wschodzie

Stany Zjednoczone i Iran po raz kolejny wymieniły się ciosami na Bliskim Wschodzie. Eskalacja konfliktu poważnie nadwyrężyła kruche zawieszenie broni, które obie strony uzgodniły w kwietniu.Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) potwierdziło przeprowadzenie serii "uderzeń samoobronnych" na irańskie obiekty wojskowe, systemy obserwacyjne i radary w południowej części kraju. Ataki nastąpiły kilka godzin po tym, jak prezydent Donald Trump zapowiedział twardą odpowiedź i oskarżył Teheran o celowe przeciąganie negocjacji pokojowych.

zdjecie alzdjecie al
Źródło zdjęć: © zdjecie AI

Irańska riposta

Iran nie pozostał bierny. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) przeprowadził ataki na amerykańskie bazy w Bahrajnie i Kuwejcie – już drugi dzień z rzędu. Irańskie media państwowe poinformowały też o wystrzeleniu pocisków balistycznych w kierunku amerykańskiej bazy lotniczej Muwaffaq Salti w Jordanii. Według Teheranu zniszczono dużą liczbę amerykańskich myśliwców i infrastruktury.

Jordańskie władze przekazały, że większość pocisków (ok. 20) została przechwycona przez ich obronę przeciwlotniczą. W Bahrajnie spadające odłamki zestrzelonych irańskich dronów uszkodziły budynki mieszkalne i samochody. Ranna została 11-letnia dziewczynka. W Kuwejcie uruchomiono syreny alarmowe, a przestrzeń powietrzna była tymczasowo zamknięta.

W samym Iranie doszło do eksplozji w okolicach Teheranu oraz portu Bandar-Abbas. IRGC zaatakowało również dwa tankowce w Cieśninie Ormuz, co na kilka godzin doprowadziło do jej zamknięcia. Ceny ropy Brent momentalnie poszybowały w górę – przekroczyły 95 dolarów za baryłkę.

Trump grozi kolejnymi uderzeniami

Prezydent Trump nie pozostawił wątpliwości co do dalszych planów. Na Truth Social napisał, że Iran "zbyt długo zwlekał z porozumieniem" i że Stany Zjednoczone będą uderzać "mocno i ponownie", jeśli nie dojdzie do szybkiego porozumienia. Sekretarz obrony Pete Hegseth dodał, że bomby spadną na "kluczowe obiekty" w Iranie.

Prezydent Iranu Masud Pezeshkian zapewnił, że jego kraj "będzie stanowczo sprzeciwiał się wszelkim naciskom i zagrożeniom".

Tło konfliktu

Zawieszenie broni z kwietnia miało obowiązywać początkowo tylko dwa tygodnie. Od tego czasu dochodziło do sporadycznych starć, ale ostatnia eskalacja jest najpoważniejsza od wielu miesięcy. W tym tygodniu Iran miał zestrzelić amerykański helikopter, co doprowadziło do amerykańskiej odpowiedzi.

Sekretarz Generalny ONZ António Guterres ostrzegł, że region "pogrąża się w jeszcze głębszym kryzysie", a obecne zawieszenie broni "przypomina raczej słaby ogień, który w każdej chwili może przerodzić się w prawdziwy pożar".

"Koniec z atakami. Koniec z wymówkami" – apelował Guterres.

Sytuacja pozostaje bardzo napięta. Obie strony deklarują gotowość do negocjacji, ale jednocześnie nie rezygnują z kolejnych uderzeń. Świat z niepokojem obserwuje, czy uda się powstrzymać spiralę przemocy, zanim dojdzie do pełnoskalowej wojny.

Wybrane dla Ciebie