"To druga wojna". Gubernator Ituri alarmuje: walka z Ebolą przerasta nasze możliwości
Gubernator wojskowy prowincji Ituri w Demokratycznej Republice Konga, Johnny Luboya Nkashama, porównał walkę z rozprzestrzeniającą się epidemią Eboli do "drugiej wojny", na którą region nie ma wystarczających sił ani środków.
W rozmowie z francuską stacją RFI gubernator podkreślił dramatyczną sytuację lokalnej ludności. "Mieszkańcy dotkniętych obszarów nie otrzymują wystarczającej ilości żywności" – powiedział, wskazując jednocześnie na problemy przeludnienia oraz równoległe rozprzestrzenianie się innych chorób.
Od czasu oficjalnego ogłoszenia epidemii 15 maja odnotowano już ponad 900 podejrzanych przypadków i 223 podejrzane zgony. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmuje, że wirus rozprzestrzenia się szybciej, niż początkowo zakładano, i ogłosiła stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.
Gubernator zaapelował o natychmiastowe wzmocnienie personelu medycznego oraz utworzenie bezpiecznych ośrodków leczenia. "Nasze dotychczasowe zasoby zostały przeznaczone na wojnę, a ta druga wojna, która teraz nadchodzi, wymaga jeszcze więcej" – podkreślił.
Kryzys humanitarny w epicentrum
Ituri od 2021 roku znajduje się pod rządami wojskowymi ze względu na działalność licznych grup zbrojnych, w tym powiązanego z Państwem Islamskim Sojuszu Sił Demokratycznych (ADF). Ten niestabilny kontekst znacząco utrudnia prowadzenie akcji ratunkowych.
W poniedziałek dyrektor generalny WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus, zapowiedział wizytę w regionie, przyznając, że służby "nadrabiają zaległości" w reagowaniu na epidemię.
Międzynarodowa pomoc
W sobotę szef Africa CDC, dr Jean Kaseya, spotkał się z ministrami zdrowia z Demokratycznej Republiki Konga, Ugandy i Sudanu Południowego. Uzgodniono budżet w wysokości 319 milionów dolarów na walkę z Ebolą. Część środków została już zadeklarowana przez kraje dotknięte epidemią oraz RPA (5 milionów dolarów).
Obecna epidemia jest siedemnastą w historii Demokratycznej Republiki Konga od odkrycia wirusa w 1976 roku. To zaledwie trzeci przypadek na świecie rzadkiego szczepu Bundibugyo, na który nie istnieje zatwierdzona szczepionka ani skuteczne leczenie. WHO szacuje, że opracowanie szczepionki może zająć nawet dziewięć miesięcy.
Sytuacja w Ituri pozostaje niezwykle poważna. Eksperci ostrzegają, że bez szybkiej i zdecydowanej międzynarodowej interwencji epidemia może wymknąć się spod kontroli.