Ptasia grypa zdziesiątkowała młode słonie morskie na australijskich wyspach antarktycznych! Zginęło ponad 13 tysięcy fok
Wirus H5N1 uderzył z ogromną siłą na odległych Wyspach Heard i McDonalda. Naukowcy biją na alarm – to pierwsze takie ognisko na australijskim terytorium zewnętrznym.Nowe badania ujawniły dramatyczną skalę strat wśród populacji fok na subantarktycznych wyspach należących do Australii.
Na Wyspach Heard i McDonalda, położonych ponad 4000 km na południowy zachód od kontynentu, zginęło około 13 tysięcy młodych słoni morskich południowych – ponad 75% całej lokalnej populacji młodych.
Naukowcy, korzystając z danych zebranych w październiku ubiegłego roku i styczniu tego roku, szacują, że masowe zgony rozpoczęły się już w sierpniu. W niektórych rejonach śmiertelność sięgnęła nawet 97%. Dodatkowo odnotowano wyższą niż zwykle liczbę zgonów wśród pingwinów królewskich i białobrewych.
Wirus H5N1 potwierdzono u sześciu z dziewięciu badanych gatunków, w tym u uchatki antarktycznej i petrela nurkującego. Badania przeprowadzono przy użyciu dronów oraz podczas naziemnych wypraw na trudno dostępnych wyspach.
Australia pozostaje jedynym kontynentem wolnym od tego szczepu ptasiej grypy na lądzie, choć wirus od dłuższego czasu krąży wśród ptaków na całym świecie i atakuje także niektóre ssaki.
Skąd wziął się wirus?
Naukowcy podejrzewają, że patogen został zawleczony na wyspy przez ptaki migrujące z francuskich Wysp Crozeta, oddalonych o około 1800 km. Główna autorka badań, biolog dr Julie McInnes, podkreśliła, że obserwacje wskazują na dalsze rozprzestrzenianie się wirusa na wschód w rejonie subantarktycznym – podobny schemat zaobserwowano wcześniej na Georgii Południowej.
Minister środowiska Murray Watt nazwał sytuację "otrzeźwiającą" i wezwał do zwiększenia czujności. "Nie możemy popadać w samozadowolenie. Musimy realistycznie przygotować się na możliwość przedostania się wirusa na kontynent" – powiedział.
Australijski Program Antarktyczny zapowiada dalszy monitoring wysp pod kątem obecności ptasiej grypy.