Plaga myszy terroryzuje australijskich rolników. "Biegają po łóżku, są w suficie i klimatyzacji"

Australia Zachodnia, Nowy Południowy Walii i Queensland zmagają się z jedną z najpoważniejszych plag myszy w historii. Miliony gryzoni pustoszą pola, wdzierają się do domów i powodują ogromne straty materialne oraz psychiczne wśród rolników.

zdjecie alzdjecie al
Źródło zdjęć: © zdjecie AI

Sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że rolnicy i tak borykają się z rosnącymi kosztami paliwa i nawozów spowodowanymi wojną na Bliskim Wschodzie. Teraz muszą dodatkowo wydawać dziesiątki tysięcy dolarów na ponowne wysiewanie zniszczonych upraw i masowe wykładanie trucizny.

"To jak koszmar, z którego nie można się obudzić"

43-letni Geoff Cosgrove, który prowadzi 14-tysięcznohektarowe gospodarstwo w Mingenew, mówi wprost:

"Myszy biegają nocą po suficie, w klimatyzatorach. Słychać je i czuć zapach rozkładającego się ciała. To gra z umysłem."

Cosgrove, który od 25 lat zajmuje się rolnictwem, przyznaje, że tegoroczna plaga jest znacznie gorsza niż ta z 2021 roku. Podobnego zdania jest Belinda Eastough, agronom i rolniczka z okolic Geraldton:

"W zeszłym roku rekordowe zbiory dały myszom ogromne ilości pożywienia. Potem spadł letni deszcz i wyrosła świeża zieleń. Dla nich to był raj – stek z sałatką."

Na niektórych polach szacuje się nawet 8–10 tysięcy myszy na hektar – tyle, ile mieści się na boisku do rugby.

Psychiczny koszt plagi

Rolnicy podkreślają, że największym problemem nie są nawet same straty finansowe, lecz ciągły stres. W przeciwieństwie do suszy, przed myszami nie można się schować. Są w domu, w samochodzie, w szopie i… w łóżku.

Steve Henry, ekspert od myszy z australijskiej agencji naukowej CSIRO, potwierdza, że populacja osiągnęła rozmiary "monumentalnego problemu", zwłaszcza w kluczowym okresie siewów.

Nadzieja na poprawę

W ostatnich dniach australijski regulator dopuścił do użytku silniejszą przynętę, co rolnicy przyjęli z ogromną ulgą. Dodatkowo nadchodząca zima i prognozowane opady deszczu mogą wreszcie zahamować eksplozję populacji gryzoni.

Mimo to wielu farmerów przyznaje, że tegoroczna plaga pozostawi trwały ślad – zarówno na ich portfelach, jak i psychice.

Wybrane dla Ciebie