Organizator skoków bungee po tragicznym wypadku: Zawiodła część główna, która nie powinna w żaden sposób zawieść
Podczas skoku na bungee z wysokości ponad 90 metrów skoczkowi odpięła się lina i spadł na poduszkę powietrzną. To prawdopodobnie uratowało mu życie. 39-letni mężczyzna trafił do szpitala
Jak przekonuje organizator skoków, “żadne z urządzeń wykorzystywanych do zabezpieczenia skoku nie zawiodło”, przyznaje jednak, że zerwała się lina.

Zawiodła część główna, która nie powinna w żaden sposób zawieść - powiedział Krzysztof Mazur.
Policja ustala teraz okoliczności zdarzenia.
Najprawdopodobniej będziemy powoływać biegłych, którzy będą musieli się wypowiedzieć, czy była to usterka tych lin, tej uprzęży, czy też nieprawidłowe zapięcie przez pracownika tej atrakcji - tłumaczył oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni Jarosław Biały.
Zdaniem Maksymiliana Guzika, który organizuje skoki na bungee w Krakowie, należy zawsze kierować się założeniem, że skoczek może wykonać skok “w stu procentach niepoprawnie”, ale musi być zabezpieczony.