Nowe podatki w UE czy cięcia w ideologicznych programach? Eurodeputowany PiS ostrzega przed obciążeniem kieszeni Europejczyków

Unia Europejska intensywnie poszukuje świeżych źródeł finansowania wieloletniego budżetu na lata 2028–2034. Wśród rozważanych rozwiązań pojawiają się m.in. podatek od gier hazardowych w internecie oraz opodatkowanie zysków z kryptowalut. Zdaniem europosła Bogdana Rzońcy z Prawa i Sprawiedliwości takie kroki ostatecznie uderzą w zwykłych konsumentów, a lepszym rozwiązaniem byłoby znalezienie oszczędności w istniejących wydatkach.

Unia europejskaUnia europejska
Źródło zdjęć: © unflasch | redakcja ipolska24.pl

Wszystkie pomysły na nowe daniny pozostają na razie w fazie wstępnych dyskusji i spotykają się z silnym oporem. "Widzę więcej przeciwników niż zwolenników tych rozwiązań" – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Bogdan Rzońca. Jego zdaniem nowe obciążenia podatkowe stanowią poważne wyzwanie dla negocjacji wieloletnich ram finansowych, zwłaszcza w kontekście rosnących potrzeb w obszarze obronności oraz konieczności spłaty pożyczek zaciągniętych na krajowe plany odbudowy.

Komisja Europejska już w lipcu 2025 roku przedstawiła projekt, który zakłada wprowadzenie własnych dochodów UE. Miałyby one pochodzić m.in. ze sprzedaży pozwoleń na emisję CO₂ (system ETS), mechanizmu CBAM, akcyzy na wyroby tytoniowe, opłat za elektrośmieci czy składek od dużych firm. Szacuje się, że mogłoby to przynieść około 58,5 mld euro rocznie.

Podczas majowej sesji plenarnej Parlament Europejski dyskutował o alternatywnych opcjach. W kwietniowym stanowisku PE poparł plany KE, by zmniejszyć zależność budżetu od składek państw członkowskich. Jeśli jednak kraje członkowskie odrzucą te propozycje, rozważane są dodatkowe podatki – od usług cyfrowych, hazardu online, rozszerzenie CBAM oraz opodatkowanie zysków kapitałowych z kryptowalut. Według Euronews mogłoby to dać nawet dodatkowe 11 mld euro rocznie.

"Debata musi stać się bardziej realistyczna"

Bogdan Rzońca jest przekonany, że nowe podatki ostatecznie zapłacą obywatele. "Ci, którzy głosują, nie będą zadowoleni z nowych danin. Żaden producent nie lubi podatków, ale konsumenci też nie będą zachwyceni" – mówi europoseł PiS. Zamiast tego wzywa do gruntownego przeglądu wydatków. "W tym dwubilionowym budżecie na pewno da się znaleźć oszczędności" – podkreśla.

Jego zdaniem wiele unijnych programów ma charakter ideologiczny i słabo wiąże się z realnymi potrzebami gospodarki, która jest dziś największym wyzwaniem dla Wspólnoty. Jako przykład podaje "Globalny wymiar Europy" – program pomocy najbiedniejszym krajom świata, w tym państwom kandydującym do UE, na który w kolejnym budżecie zaplanowano aż 200 mld euro. Rzońca kwestionuje również sens dalszego finansowania w takiej skali.

Szczególnie krytycznie odnosi się do Zielonego Ładu. "Jest on bardzo kosztowny dla krajów, producentów i konsumentów. Jeśli podejdziemy do niego mniej doktrynalnie, można tu znaleźć spore oszczędności" – uważa. Podobnie ocenia wydatki na polityki ideologiczne, takie jak promocja LGBTIQ czy finansowanie aborcji za unijne pieniądze.

Europoseł nie odrzuca całkowicie opodatkowania gigantów technologicznych. "Każdy, kto zarabia na rynku UE, powinien płacić podatki, ale w uczciwych i równych warunkach" – zaznacza. Ostrzega jednak przed nadmierną regulacją i tworzeniem zakazów, które mogłyby odstraszyć inwestorów. "Lepiej zapewnić równe zasady dla wszystkich, a potem niech konsument zdecyduje, czego potrzebuje" – dodaje.

Dyskusja nad dochodową stroną przyszłego budżetu UE zapowiada się długa i burzliwa. Ostateczne decyzje mają zapaść pod koniec przyszłego roku. Bogdan Rzońca jest przekonany, że zamiast sięgać po portfele Europejczyków, warto najpierw dokładnie przejrzeć dotychczasowe wydatki i wyeliminować te, które nie przynoszą realnych korzyści gospodarczych.

Wybrane dla Ciebie