Napisali komentarz o szpitalu i… dostali wezwanie z kancelarii prawnej. „To nie był hejt tylko krzyk rozpaczy”

Napisali w sieci komentarze o miejscowym szpitalu i dostali wezwania przedsądowe. – Zostaliśmy zastraszeni – słyszymy. Miejska placówka tłumaczy, że walczy o dobre imię.

zdjęcie

Osiem lat temu pani Małgorzata na bazie własnych przeżyć, skomentowała w Internecie artykuł dotyczący śmierci pacjenta w szpitalu. Po pewnym czasie dostała od Szpitala Miejskiego w Świnoujściu wezwanie do zapłaty 5 tysięcy złotych i opublikowania przeprosin. Sprawa skończyła się w sądzie. – Miałam dowody, że opisałam prawdziwą historię i nie są to wymysły. Ale poddałam się, bo mam część martwego serca i wysokie ciśnienie może mnie zabić – mówi kobieta.

Pani Małgorzata odpowiedziała za swój komentarz i przeprosiła. – Zostałam zmuszona do kłamstwa. Komentarz był prawdą, a przeprosiny wewnętrznie były dla mnie kłamstwem – mówi dziś kobieta.

Komentarze o szpitalu w sieci

W listopadzie znowu zaczęto pisać o szpitalu i komentować w sieci. Świnoujski szpital dość szybko zareagował. – [Z naszej strony – red.] to nie jest przekroczenie jakichkolwiek granic. Wręcz przeciwnie, to jest sumienna realizacja zleconego mi zadania – twierdzi adwokat Michał Białkowski z kancelarii reprezentującej szpital.

Ile kancelaria wysłała tego typu wezwań? – 15, o ile mnie pamięć nie myli – mówi mecenas Białkowski. Jedną z osób, które dostały wezwanie, jest pani Marta. – Opisałam to, co spotkało mojego tatę w szpitalu. Nie ma tam hejtu. Ale po około 2-3 tygodniach do mnie i do osób, które komentowały sprawę w komentarzach, dotarły pisma z kancelarii z wezwaniem do publicznych przeprosin, do usunięcia tych wpisów – mówi Marta Szczygieł. – Zostaliśmy zastraszeni, że jeśli tego nie zrobimy, to sprawa trafi do sądu – dodaje Szczygieł.

W podobnej sytuacji znalazła się pani Kinga. – Miałam napisać, że wyrażam głębokie ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Nie zgadzam się z tym. Nie ubolewam nad tą sytuacją, ponieważ nie zrobiłam niczego złego – przekonuje Kinga Milewska.

Jak do sprawy odnoszą się przedstawiciele szpitala? – To były sytuacje, które były dosyć jaskrawe, tak jak nazywanie podmiotu leczniczego „umieralnią” – stwierdza mecenas Michał Białkowski. – Nie oczekujemy wielkich podziękowań ani chwały, bo każdy się decyduje na konkretny zawód – mówi Dorota Konkolewska, prezes zarządu szpitala. I dodaje: – Ale nie wolno, godzić w godność, bo myślę, że żaden człowiek nie chciałby być tak traktowany. – My się spotykamy z tym, że odbiera pani sekretarka telefon i ktoś mówi: „Dzień dobry, czy to umieralnia?”. Spotykamy się z agresją słowną i taką fizyczną – mówi Konkolewska.

„Dużo ludzi ma żal do szpitala w Świnoujściu”

– Dużo ludzi ma żal do tego szpitala. Ja osobiście też mam żal – przyznaje Sławomir Ryfczyński, redaktor naczelny serwisu iswinoujcie.pl. I dodaje: – Moja mama umarła w tamtym roku. Umierała na raka. Nawet mi się zwierzyła i powiedziała, że jedna z pielęgniarek powiedziała: „Co księżniczka, trzeba przy pani robić”. Brakuje życzliwości. Ludzie, którzy są chorzy, potrzebują więcej czułości.

– Jest 130 podpisów personelu białego – lekarzy, pielęgniarek, gdzie wyrażamy swoją opinię, że nie zgadzamy się z tym, co zostało napisane. Że czujemy się w pewnym sensie, może za górnolotnie powiedziane – urażeni, ale źle nam z tym – mówi lek. med. Renata Waszczuk, lekarz naczelny szpitala.

– Staramy się do swojego zawodu podejść w sposób naprawdę odpowiedzialny. Jeżeli by to była taka merytoryka, proszę bardzo. Ale nie na zasadzie oczerniania nas, wyzywania nas, czy nawet personelu średniego. To nas boli – tłumaczy doktor Waszczuk.

– Zastanawiamy się, czy nie pójść gdzie indziej. Jeżeli jest tak źle, jeżeli wszyscy się z tym tak nie zgadzają, a my tak bardzo źle leczymy bez empatii i wszystkiego, to my znajdziemy pracę wszędzie przy takim braku personelu. Tylko co wtedy zrobią ci ludzie tutaj? – dodaje naczelna lekarz.

– Ja po prostu opisałam swoje emocje, swoją historię. Nie obrażałam. Jedną rzecz, którą zrobiłam, o którą mogliby się ewentualnie przyczepić, to podałam z nazwiska lekarza, który mnie zbagatelizował i źle zdiagnozował – mówi Kinga Milewska. I dodaje: – Ale chodziło ogólnie o wpis, nie ma żadnej informacji, dlaczego mam wyzwanie. Nie użyłam żadnych słów w swojej wypowiedzi, które są uważane za ogólnie obelżywe czy obraźliwe.

– Nie dość, że w moim odczuciu spotkała nas wielka krzywda, ponieważ straciliśmy tatę, to jeszcze straszy się nas targaniem po sądach – ubolewa Marta Szczygieł. I dodaje: – Potwierdzenie na to, co mówię, jest w dokumentacji medycznej mojego taty. Dlatego zawiadomiłam Rzecznika Praw Pacjenta, zawiadomiłam Urząd Miasta Świnoujście, ponieważ jest to szpital miejski, a więc Urząd Miasta Świnoujście jest bezpośrednim zwierzchnikiem szpitala. Złożyłam również zawiadomienie do Naczelnej Izby Lekarskiej na lekarzy, którzy zajmowali się moim tatą. I rozważamy jeszcze złożenie zawiadomienia do prokuratury.

Każda z historii jest inna, podobnie jak wpis, elementem wspólnym jest szpital. Wezwania dostali zarówno ci, którzy podpisali posty, jak i ci, którzy zamieścili je anonimowo. – Największym zarzutem, który można znaleźć w moim komentarzu, jest to, że nie wiem, czy mój tata przeżyłby w innym szpitalu, gdyby był leczony w innym szpitalu, ale jestem pewna, że to, że trafił do świnoujskiego szpitala, przekreśliło jego jakiekolwiek szanse na wyjście z niego – przytacza pani Marta. I zaznacza: – Nie uważam, żeby był to hejt, nie uważam, żebym kogoś obraziła. Skorzystałam z wolności słowa, z mojego prawa do wypowiedzenia się na ten temat.

– Uruchomiłam na stronie internetowej szpitala adres mailowy o nazwie – kontakt, gdzie można wysłać wniosek, skargę, a nawet i podziękowanie, jeżeli ktoś sobie życzy. To trafia bezpośrednio na moją skrzynkę mailową – mówi Dorota Konkolewska.

Czy szpital w ogóle powinien skupiać się na reakcji na komentarze? – W kontrakcie menedżerskim mam napisane, że mam dbać o dobre imię spółki. To jest mój obowiązek, więc ja nie mogę sobie w jakikolwiek sposób pewnych rzeczy odpuścić – stwierdza Konkolewska.

Burza z sieci przeniosła się do mediów i urzędów. Strony sporu okopały się na swoich stanowiskach. W sprawę obecnie zaangażowani są nie tylko autorzy postów, ale i stowarzyszenie, personel medyczny, pacjenci i radni. – Miasto ma zaufanie do tego, w jaki sposób pani prezes prowadzi placówkę i w tym przypadku broni jej dobrego imienia – stwierdza Jarosław Jaz, rzecznik prezydenta Świnoujścia.

„Władze miasta nie lubią krytyki”

– Od dłuższego czasu władze miasta nie lubią krytyki, próbują zamknąć usta, tak jak nam, redakcji iswinoujscie.pl. W sumie to my jesteśmy jedyni w Świnoujściu, którzy odważamy się opisać coś więcej – mówi Sławomir Ryfczyński.

– Wszelka krytyka szpitala jest niemile widziana, podobnie jak krytyka pana prezydenta. Może dlatego, że idą wybory, może to jest przyczyną nadgorliwości pani prezes Konkolewskiej – mówi Zbigniew Ossewski ze Świnoujskiego Towarzystwa Osiedla Posejdon.

Zapytaliśmy prezes Konkolewskiej, czy to, jak sugerują rozmówcy, jest PR przed objęciem prezydentury? – Kiedy to się stało nie myślałam jeszcze o prezydenturze. Oczywiście, że rozważałam pewne możliwości. Nie chcę dawać zgody na mowę nienawiści, nie zgadzam się z tym. Kiedy zginął prezydent Adamowicz, wtedy sobie zdałam sprawę, że pierwsze zabiły go słowa – mówi Konkolewska.

– To jest krzyk rozpaczy, to nie jest hejt – przekonuje pani Małgorzata.

Wybrane dla Ciebie
Strzały w sercu Aten. 89-letni napastnik poszukiwany po serii ataków
Strzały w sercu Aten. 89-letni napastnik poszukiwany po serii ataków
Wymiana więźniów na granicy. Andrzej Poczobut po pięciu latach odzyskał wolność
Wymiana więźniów na granicy. Andrzej Poczobut po pięciu latach odzyskał wolność
Dziecięca zabawa zakończyła się pożarem. Sąd rodzinny zajmie się sprawą z Nowej Huty
Dziecięca zabawa zakończyła się pożarem. Sąd rodzinny zajmie się sprawą z Nowej Huty
Rosyjski superjacht przecina napięty szlak. "Nord" przepłynął przez Cieśninę Ormuz mimo ograniczeń
Rosyjski superjacht przecina napięty szlak. "Nord" przepłynął przez Cieśninę Ormuz mimo ograniczeń
"Szczepionka na starzenie"? Rosja ogłasza przełom, ale naukowcy studzą emocje
"Szczepionka na starzenie"? Rosja ogłasza przełom, ale naukowcy studzą emocje
Roboty wkraczają na lotnisko w Tokio. Japan Airlines testuje przyszłość obsługi naziemnej
Roboty wkraczają na lotnisko w Tokio. Japan Airlines testuje przyszłość obsługi naziemnej
Kryzys w Dino narasta. Zarząd nie pojawił się na mediacjach, widmo strajku coraz bliżej
Kryzys w Dino narasta. Zarząd nie pojawił się na mediacjach, widmo strajku coraz bliżej
Koszulka klubowa powodem brutalnego ataku. Nieletni staną przed sądem
Koszulka klubowa powodem brutalnego ataku. Nieletni staną przed sądem
Pościg na A4 i porzucony luksusowy SUV. Policja odzyskała auto warte ponad milion złotych
Pościg na A4 i porzucony luksusowy SUV. Policja odzyskała auto warte ponad milion złotych
Historyczne narodziny w Łodzi. Pierwszy orangutan sumatrzański w Polsce przyszedł na świat
Historyczne narodziny w Łodzi. Pierwszy orangutan sumatrzański w Polsce przyszedł na świat
Ostatni dzwonek na 800 plus. Spóźnienie może kosztować miesiące bez wypłat
Ostatni dzwonek na 800 plus. Spóźnienie może kosztować miesiące bez wypłat
Dziupla rozbita pod Warszawą. Kradziona toyota z Berlina i dziesiątki części w rękach policji
Dziupla rozbita pod Warszawą. Kradziona toyota z Berlina i dziesiątki części w rękach policji