Kryzys w Dino narasta. Zarząd nie pojawił się na mediacjach, widmo strajku coraz bliżej
Spór pomiędzy pracownikami a władzami sieci handlowej Dino wchodzi w kolejną, coraz bardziej napiętą fazę. Zaplanowane na 27 kwietnia mediacje zakończyły się fiaskiem – przedstawiciele zarządu nie pojawili się na spotkaniu, co wywołało oburzenie strony społecznej i może doprowadzić do ogólnopolskiego strajku.
Związkowcy podkreślają, że mediacje miały być kolejnym krokiem w rozwiązaniu trwającego od miesięcy konfliktu dotyczącego warunków pracy i wynagrodzeń. Jednak – jak relacjonują – rozmowy nie doszły do skutku, ponieważ nikt z zarządu spółki nie stawił się przy stole negocjacyjnym.
Brak obecności przedstawicieli firmy został odebrany jako lekceważenie pracowników. "Siedzieliśmy przy pustym stole" – relacjonowali związkowcy, zapowiadając dalsze kroki w sporze.
Konflikt w Dino trwa od wielu miesięcy i dotyczy przede wszystkim postulatów płacowych oraz organizacji pracy. Pracownicy domagają się m.in. podwyżek wynagrodzeń, poprawy warunków zatrudnienia oraz zwiększenia liczby pracowników w sklepach.
Sytuacja może wkrótce doprowadzić do eskalacji. Organizacje związkowe zapowiadają możliwość przeprowadzenia strajku generalnego, jeśli dialog z pracodawcą nie zostanie wznowiony.
Eksperci zwracają uwagę, że spór w Dino wpisuje się w szerszy problem rynku pracy w handlu detalicznym, gdzie rosnące obciążenie pracowników i presja kosztowa coraz częściej prowadzą do napięć między załogą a pracodawcami.
Na razie nie wiadomo, czy i kiedy strony powrócą do rozmów. Jedno jest jednak pewne – brak porozumienia może mieć realne konsekwencje nie tylko dla pracowników, ale także dla funkcjonowania jednej z największych sieci handlowych w Polsce.