ŚwiatNalot USA na Wenezuelę wstrząsa układem sił. Chaos po decyzji Trumpa uderza w interesy Chin

Nalot USA na Wenezuelę wstrząsa układem sił. Chaos po decyzji Trumpa uderza w interesy Chin

Nagła operacja Stanów Zjednoczonych w Wenezueli nie tylko doprowadziła do obalenia dotychczasowego porządku w Caracas, ale również wywołała poważne zaniepokojenie w Pekinie. Decyzja administracji Donald Trump w kilka godzin podważyła relacje, które Chiny budowały z Wenezuelą przez ponad dwie dekady, opierając je na surowcach, inwestycjach i politycznym partnerstwie.

cHINY
cHINY
Źródło zdjęć: © archiwum ipolska24.pl | redakcja ipolska24.pl

Jeszcze na krótko przed nocnym nalotem Nicolás Maduro publicznie chwalił przywódcę Chin, Xi Jinping, nazywając go "starszym bratem" i symbolem silnego przywództwa. Chińskie media państwowe relacjonowały spotkania dyplomatów obu krajów, przypominając o setkach umów i miliardowych inwestycjach. Kilka godzin później świat obiegły jednak obrazy Maduro w kajdankach – już pod kontrolą USA.

Pekin oficjalnie potępił działania Waszyngtonu, oskarżając Stany Zjednoczone o łamanie prawa międzynarodowego i naruszanie suwerenności państw. Za tymi ostrymi słowami kryje się jednak chłodna kalkulacja. Chiny muszą dziś nie tylko ratować swoje interesy w Ameryce Południowej, ale też balansować w relacjach z coraz bardziej nieprzewidywalnym Białym Domem.

Dla Pekinu chaos jest szczególnie problematyczny. Chińska strategia zagraniczna opiera się na długofalowym planowaniu, stabilności i stopniowym rozszerzaniu wpływów, zwłaszcza w krajach Globalnego Południa. Tymczasem nagłe uderzenie USA w Wenezueli podważa zasady, według których Chiny próbowały grać na arenie międzynarodowej, i rodzi pytania o to, jak daleko Waszyngton jest gotów się posunąć, by ograniczać chińskie wpływy.

Stawką jest ropa i infrastruktura. Od początku XXI wieku Chiny przekazały Wenezueli ponad 100 miliardów dolarów na projekty energetyczne, transportowe i przemysłowe. W zamian Caracas stało się jednym z kluczowych dostawców ropy dla chińskiej gospodarki. Jeszcze w ubiegłym roku około 80 procent wenezuelskiego eksportu ropy trafiało właśnie do Chin. Choć w skali całego importu surowca do Chin to zaledwie kilka procent, ryzyko dotyczy ogromnych aktywów chińskich firm energetycznych, takich jak CNPC czy Sinopec, które mogą znaleźć się na marginesie lub zostać przejęte w warunkach politycznego chaosu.

Niepokój Pekinu potęgują sygnały płynące z Waszyngtonu. Amerykańscy urzędnicy jasno dają do zrozumienia, że nie chcą obecności strategicznych rywali w "swojej" półkuli. To przekaz czytelny nie tylko dla Caracas, ale przede wszystkim dla Chin. W Pekinie pojawiają się obawy, że podobna presja może zostać zastosowana wobec innych krajów Ameryki Łacińskiej, które przyjęły chińskie inwestycje.

Operacja USA wywołała także spekulacje dotyczące Tajwanu. Część komentatorów zastanawia się, czy precedens działań w Caracas nie ośmieli Pekinu do ostrzejszych kroków wobec wyspy. Eksperci studzą jednak te nastroje, podkreślając, że Chiny traktują Tajwan jako sprawę wewnętrzną i kierują się przede wszystkim kalkulacją kosztów oraz ryzyka, a nie zachowaniem Stanów Zjednoczonych w Wenezueli.

Paradoksalnie, chaos wywołany przez Trumpa może w dłuższej perspektywie wzmocnić pozycję Chin w Globalnym Południu. Pekin od lat buduje swój wizerunek jako stabilnego, przewidywalnego partnera, który nie narzuca zmian siłą i jasno określa warunki współpracy. Dla wielu państw, zniechęconych niepewnością relacji z Waszyngtonem, może to być argument coraz trudniejszy do zignorowania.

Jedno jest pewne: nalot USA na Wenezuelę nie jest tylko lokalnym kryzysem. To ruch, który wprowadza nową dawkę niepewności do globalnej rywalizacji mocarstw. A Chiny – państwo, które nie lubi hazardu – muszą dziś reagować na grę, której zasad nie ustalają.

usachinywenezuela

Wybrane dla Ciebie