Muniek Staszczyk o wylewie, który przeszedł w tym roku: Po koncercie znaleziono mnie nad ranem w hotelu, po kilkunastu godzinach leżenia
Muniek Staszczyk doznał wylewu w lipcu, w czasie pobytu w Londynie.

Polecieliśmy z przyjaciółmi do Londynu na koncert Boba Dylana w Hyde Parku. Po koncercie znaleziono mnie nad ranem w hotelu, po kilkunastu godzinach leżenia. Zostałem przewieziony do szpitala, jednego z lepszych jak się potem okazało - opowiada Muniek.
Stan 55-letniego muzyka był ciężki.
Nie było wiadomo, czy przeżyję, ani czy będzie potrzebna operacja mózgu. Przeżyłem tę pierwszą, krytyczną noc, mogłem poruszać kończynami. Wtedy przypomniałem sobie, że przecież nagrałem płytę. Mój syn Janek uprzytomnił mnie: „Tato, jesteś po wylewie, uspokój się z płytą” - dodaje.