Marcin Romanowski podał sądowi adres w Naddniestrzu. Chce wrócić do Polski na specjalnych warunkach

Nowy zwrot w sprawie Marcina Romanowskiego. Poszukiwany w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości były wiceminister sprawiedliwości zwrócił się do warszawskiego sądu o wydanie listu żelaznego. Jak nieoficjalnie ustaliło RMF FM, korespondencja wskazuje również miejsce jego obecnego pobytu – Tyraspol w separatystycznym, wspieranym przez Rosję Naddniestrzu.

Marcin Romanowski fot. Elekes Andor / wikimediaMarcin Romanowski fot. Elekes Andor / wikimedia
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Wniosek Romanowskiego wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie i został zarejestrowany w ubiegłym tygodniu. Dokument ma być podpisany osobiście przez polityka.

Były wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości deklaruje w nim gotowość do pojawienia się przed polskimi organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Stawia jednak warunek – chce mieć gwarancję, że po powrocie będzie mógł pozostawać na wolności i z takiej pozycji uczestniczyć w postępowaniu.

Temu właśnie służy instytucja listu żelaznego. Jego wydanie może umożliwić podejrzanemu odpowiadanie przed sądem bez zastosowania tymczasowego aresztowania, pod warunkiem przestrzegania określonych przez sąd zasad.

Szczególną uwagę zwraca adres wpisany przez Romanowskiego w dokumentach. Według ustaleń reportera RMF FM Krzysztofa Zasady polityk wskazał Tyraspol.

To stolica Naddniestrza – separatystycznego terytorium formalnie stanowiącego część Mołdawii, które od początku lat 90. pozostaje poza faktyczną kontrolą władz w Kiszyniowie. Region jest silnie związany politycznie i militarnie z Rosją, która utrzymuje tam również swoich żołnierzy. Naddniestrze nie jest uznawane przez społeczność międzynarodową za niepodległe państwo.

Jeżeli informacje zawarte we wniosku odpowiadają rzeczywistemu miejscu pobytu Romanowskiego, oznaczałoby to zmianę kraju, w którym przebywa poszukiwany polityk. Wcześniej pozostawał on na Węgrzech.

Wniosek o list żelazny pojawia się w czasie kolejnego sporu pomiędzy obroną byłego wiceministra a prokuraturą. Śledczy nie zgodzili się na uchylenie zastosowanego wobec niego tymczasowego aresztowania. Obrona zabiegała również o umorzenie części zarzutów.

Pełnomocnik polityka mec. Bartosz Lewandowski zapowiedział skierowanie zażalenia do sądu. W jego ocenie stanowisko prokuratury nie było zaskoczeniem, ponieważ śledczy pozostają przy dotychczasowej koncepcji prowadzonego postępowania.

Romanowski należy do najważniejszych podejrzanych w wielowątkowym śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa prowadzi je od lutego 2024 roku, analizując sposób podejmowania decyzji dotyczących wielomilionowych dotacji oraz działania osób odpowiedzialnych za dysponowanie pieniędzmi funduszu.

Były wiceminister w latach 2019-2023 odpowiadał w resorcie sprawiedliwości m.in. za nadzór nad Funduszem Sprawiedliwości. Jesienią 2024 roku prokuratura przedstawiła mu 11 zarzutów.

Śledczy zarzucają mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wpływanie na przebieg konkursów o dotacje. Według prokuratury urzędnikom miały być wskazywane podmioty, które powinny otrzymać pieniądze. Zarzuty obejmują również działania dotyczące ofert niespełniających wymaganych kryteriów oraz ingerowanie w dokumentację konkursową.

W postępowaniu pojawia się także wątek ponad 107 mln zł, które – według prokuratury – miały zostać przywłaszczone, oraz kolejnych ponad 58 mln zł objętych zarzutem usiłowania przywłaszczenia. Romanowski kwestionuje stawiane mu zarzuty i przedstawia działania organów ścigania jako motywowane politycznie.

Śledztwo dotyczące Funduszu Sprawiedliwości obejmuje również byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Prokuratura zarzuca mu popełnienie 26 przestępstw związanych m.in. ze sposobem rozdzielania środków funduszu. Pod koniec lipca do Stanów Zjednoczonych został skierowany wniosek o jego ekstradycję.

Wybrane dla Ciebie