Kuba na skraju przepaści: Blokada Trumpa odcina paliwo, wyspa tonie w blackoutach i chaosie
Kuba zmaga się z najgorszym kryzysem gospodarczym od czasów rewolucji 1959 roku, a decyzje administracji Donalda Trumpa tylko pogłębiają dramat. Odcięcie dostaw ropy naftowej z Wenezueli po amerykańskiej interwencji w tym kraju, połączone z groźbami ceł na każdego, kto spróbuje pomóc Hawanie, spowodowało efekt domina: codzienne wielogodzinne blackouty, paraliż transportu, rosnące góry śmieci na ulicach i opóźnienia w opiece medycznej. Eksperci ostrzegają przed pełną katastrofą humanitarną, a Trump proponuje "deal" – w zamian za liberalizację polityczną i reformy.
Jak donosi "The New York Times", blokada USA działa jak pełnowymiarowe embargo – po raz pierwszy od kryzysu kubańskiego w 1962 roku. Po obaleniu Nicolása Maduro w Wenezueli przez siły USA w styczniu 2026, Trump podpisał rozporządzenie nakładające cła na kraje dostarczające ropę Kubie. Meksykański Pemex i inne firmy już wycofały się z kontraktów, bojąc się kar finansowych. W efekcie Kuba straciła 90 proc. importu paliwa – głównego źródła energii dla elektrowni, transportu i codziennego życia.
Skutki są katastrofalne: według raportu "Fortune", system opieki zdrowotnej stoi na krawędzi załamania. W szpitalach w Hawanie i Santiago de Cuba odwołuje się operacje, a lekarze pracują przy latarkach z telefonów komórkowych. "Prism Reports" opisuje, jak blackouty trwają po 12-16 godzin dziennie, szkoły zamykają się na tygodnie, a fabryki stoją. W stolicy piętrzą się śmieci – brak paliwa dla śmieciarek sprawia, że ulice toną w odpadach, jak relacjonuje "Al Jazeera". Turystyka – filar gospodarki – załamała się o 40 proc., bo turyści boją się braku prądu i pustych sklepów.
Rosja ostro potępia działania USA – w środę, podczas wizyty kubańskiego ministra spraw zagranicznych w Moskwie, Władimir Putin nazwał blokadę "aktem agresji ekonomicznej". "FRANCE 24" cytuje Putina: "To próba zmiany reżimu siłą głodu". Chiny, drugi kluczowy partner Kuby, na razie milczą – Pekin kalkuluje, czy opłaca się ryzykować cła Trumpa za dostawy ropy.
Trump powtarza, że USA prowadzą "rozmowy" z Hawaną i oferują porozumienie: w zamian za demokratyczne reformy i ograniczenie programu jądrowego (choć Kuba go nie ma). "To failed nation – damy im deal, jeśli się ugną" – mówił prezydent w wywiadzie dla "TRT World". W tle spekulacje: media jak "Nowa Gazeta" piszą o potencjalnych "ludziach Waszyngtonu" w Hawanie, np. potomkach Castro.
Sąd Najwyższy USA niedawno unieważnił część ceł Trumpa (jak w "Common Dreams"), co mogłoby złagodzić blokadę – ale Biały Dom utrzymuje presję. Na Kubie rośnie frustracja: protesty uliczne, emigracja i czarny rynek paliwa kwitną. "Guardian" alarmuje: brak turystów, gotówki i paliwa – kryzys stał się realny.
Czy Kuba wytrzyma? Hawana kupuje czas, apelując do ONZ i sojuszników. Bez ropy wyspa może wpaść w pełną katastrofę – z głodem, masowymi blackoutami i politycznym chaosem. Trump liczy na upadek reżimu, ale historia pokazuje: Kuba już przetrwała niejedną blokadę.