ŚwiatUzbrojony intruz z kanistrem benzyny zastrzelony w Mar-a-Lago – Trumpa nie było na miejscu

Uzbrojony intruz z kanistrem benzyny zastrzelony w Mar‑a-Lago – Trumpa nie było na miejscu

W nocy z soboty na niedzielę na terenie rezydencji Donalda Trumpa Mar-a-Lago w Palm Beach doszło do dramatycznego incydentu. Agenci Secret Service zastrzelili młodego mężczyznę, który wtargnął na posesję uzbrojony w strzelbę i niosąc kanister z benzyną.

police
police
Źródło zdjęć: © pixabay | ipolska24.pl

Do zdarzenia doszło około godziny 1:20 czasu lokalnego. Jak poinformował rzecznik FBI Brett Skiles, 20-paroletni intruz sforsował ogrodzenie i wszedł na teren posiadłości. Gdy agenci wydali mu polecenie rzucenia broni, mężczyzna uniósł strzelbę w ich kierunku. W tej sytuacji ochrona otworzyła ogień – napastnik zginął na miejscu.

Żaden z funkcjonariuszy nie odniósł obrażeń. Prezydenta USA ani pierwszej damy Melanii Trump nie było w rezydencji – oboje przebywali w Białym Domu w Waszyngtonie.

Szeryf hrabstwa Palm Beach Ric Bradshaw podczas porannej konferencji prasowej pokazał fotografię zabezpieczonej broni – była to strzelba z czerwonym kanistrem benzyny w tle. Na razie nie ustalono, czy broń była naładowana, ani jaki był dokładny zamiar mężczyzny. Śledztwo prowadzi zarówno FBI, jak i lokalna prokuratura.

"To kolejny poważny incydent bezpieczeństwa wokół prezydenta" – komentuje były agent Secret Service Jonathan Wackrow w rozmowie z CNN. "Mar-a-Lago jest jednym z najbardziej chronionych miejsc prywatnych w USA, a mimo to ktoś zdołał wejść z bronią palną i łatwopalną cieczą. To budzi bardzo poważne pytania".

Władze nie ujawniły jeszcze tożsamości zmarłego. Nie wiadomo również, czy mężczyzna działał sam, czy był częścią szerszego planu. Secret Service podkreśla, że "wszystkie procedury zadziałały prawidłowo i zagrożenie zostało zneutralizowane w ciągu kilku minut".

Incydent wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych. Część zwolenników Trumpa pisze o "kolejnej próbie zamachu", przeciwnicy prezydenta – o "teatrze politycznym". Biały Dom wydał krótkie oświadczenie: "Prezydent i pierwsza dama są bezpieczni. Dziękujemy służbom za szybką i zdecydowaną reakcję".

Mar-a-Lago od początku drugiej kadencji Trumpa jest miejscem wzmożonej ochrony – w ostatnich 14 miesiącach odnotowano już kilka prób nielegalnego wejścia na teren posiadłości, choć żaden nie był tak groźny jak dzisiejszy.

Śledztwo trwa – kluczowe będą wyniki sekcji zwłok, analiza broni i nagrania z kamer monitoringu. Na razie nie ma informacji o ewentualnych powiązaniach zatrzymanego (zmarłego) z grupami ekstremistycznymi czy zagranicznymi służbami.

usatrumpuzbrojony mężczyzna

Wybrane dla Ciebie