PolskaTrzy minuty po włamaniu – policja złapała ich na gorącym uczynku

Trzy minuty po włamaniu – policja złapała ich na gorącym uczynku

Precyzyjna zasadzka i błyskawiczna interwencja – tak w skrócie wygląda zakończenie wielomiesięcznej operacji stołecznych kryminalnych. Trzech mężczyzn podejrzanych o serię włamań do domów jednorodzinnych wpadło w ręce policji dosłownie kilkadziesiąt sekund po wyjściu z posesji na jednym z warszawskich osiedli.

policja
policja
Źródło zdjęć: © policja | redakcja ipolska24.pl

Przez ostatnie miesiące Wydział Kryminalny Komendy Stołecznej Policji prowadził żmudną pracę operacyjną. Funkcjonariusze zbierali informacje, obserwowali podejrzanych, analizowali trasy i pojazdy. W końcu wszystko wskazywało na to, że trójka mężczyzn szykuje kolejne uderzenie – tym razem na terenie jednego z lepiej strzeżonych osiedli domów jednorodzinnych w stolicy.

W sobotę późnym wieczorem policjanci zajęli pozycje w rejonie typowanego celu. Około godziny 23:00 zauważyli charakterystyczny samochód, którym poruszali się wytypowani sprawcy. Mężczyźni zaparkowali, wysiedli i po kilkunastu minutach zniknęli na terenie jednej z posesji. Gdy po około 40 minutach wrócili – niosąc torby i plecaki – funkcjonariusze ruszyli do akcji.

"Zatrzymanie nastąpiło bezpośrednio po opuszczeniu posesji, praktycznie na gorącym uczynku" – relacjonuje mł. insp. Robert Szumiata z Komendy Stołecznej Policji.

W samochodzie i przy zatrzymanych zabezpieczono m.in. gotówkę, biżuterię, elektronikę oraz zestaw narzędzi typowych dla włamywaczy (wytrychy, łomy, rękawiczki, latarki). Na miejscu przeprowadzono również wstępne przeszukanie – część skradzionych przedmiotów udało się już wstępnie przypisać do wcześniejszych włamań.

Trójka mężczyzn (w wieku 24, 29 i 32 lat) usłyszała zarzuty kradzieży z włamaniem (art. 279 § 1 k.k.). Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec wszystkich tymczasowy areszt na trzy miesiące.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Policja sprawdza, czy zatrzymani mogą mieć związek z kilkunastoma innymi włamaniami do domów jednorodzinnych na terenie Warszawy i okolicznych powiatów – m.in. w Piasecznie, Pruszkowie, Łomiankach i podwarszawskich Markach. Łączna wartość skradzionego mienia może sięgać kilkuset tysięcy złotych.

"To efekt długiej, cierpliwej pracy operacyjnej. Nie było przypadkowego patrolu – to była zaplanowana zasadzka" – podkreśla rzecznik stołecznej policji.

Mieszkańcy osiedla, na którym doszło do zatrzymania, mówią wprost: "Wreszcie ktoś ich przyłapał. Od miesięcy baliśmy się zostawiać domy bez opieki".

Wybrane dla Ciebie