ŚwiatIran stawia Europie ultimatum: "Wsparcie dla agresorów będzie aktem wojny"

Iran stawia Europie ultimatum: "Wsparcie dla agresorów będzie aktem wojny"

W cieniu trwającej od soboty otwartej wojny z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi, irańskie władze wystosowały poważne ostrzeżenie wobec państw europejskich. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmaeil Baqaei ostrzegł Niemcy, Wielką Brytanię i Francję, że jakiekolwiek "działania obronne" wymierzone w irańskie zdolności rakietowe zostaną potraktowane jako bezpośredni akt wojny i współudział w agresji.

Iran
Iran
Źródło zdjęć: © archiwum ipolska24.pl | redakcja ipolska24.pl

Konflikt, który wybuchł 28 lutego, osiągnął punkt zwrotny już pierwszego dnia. W wyniku precyzyjnych uderzeń izraelsko-amerykańskich zginął najwyższy przywódca Islamskiej Republiki Iranu, ajatollah Ali Chamenei. Potwierdziły to w niedzielę państwowe media irańskie, ogłaszając jednocześnie 40-dniową żałobę narodową. W tym samym ataku śmierć ponieśli także kluczowi dowódcy: gen. Mohammad Pakpur (szef Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej – IRGC) oraz Ali Szamchani, wpływowy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego. Łącznie w pierwszych godzinach operacji zginęło kilkudziesięciu wysokich rangą przedstawicieli reżimu i sił zbrojnych.

Iran zareagował natychmiastową, szeroką kontrofensywą. W ciągu ostatnich dni Teheran wystrzelił setki pocisków balistycznych i dronów w kierunku Izraela oraz baz wojskowych USA w krajach Zatoki Perskiej – w tym Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze. Ataki spowodowały ofiary cywilne, zakłócenia w ruchu lotniczym i poważne straty w infrastrukturze naftowej regionu. W odpowiedzi siły izraelskie i amerykańskie kontynuują intensywne naloty na cele w Teheranie, w tym instalacje wojskowe i – po raz pierwszy od początku konfliktu – elementy programu nuklearnego (m.in. uszkodzono obiekty w Natanz).

W tym dramatycznym momencie na scenę wkroczyły kraje europejskie. Berlin, Londyn i Paryż wydały w poniedziałek wspólne oświadczenie, w którym zapowiedziały możliwość podjęcia "działań obronnych" mających na celu neutralizację irańskiego arsenału rakietowego – zwłaszcza w kontekście ataków na sojuszników Zachodu w regionie. To właśnie ta deklaracja wywołała ostrą reakcję Teheranu.

"Każde takie działanie przeciwko Iranowi zostanie uznane za współudział w agresji. Będzie to akt wojny przeciwko naszemu państwu" – powiedział Baqaei podczas wtorkowej konferencji prasowej, cytowany przez agencję AFP i inne międzynarodowe media.

Eksperci zwracają uwagę, że obecna eskalacja stawia Europę w wyjątkowo trudnej pozycji. Z jednej strony kraje UE od lat krytykują irański program balistyczny i nuklearny oraz wsparcie dla grup zbrojnych (Hezbollah, Huti, milicje w Iraku i Syrii). Z drugiej – bezpośrednie zaangażowanie militarne oznaczałoby wejście do wojny, której skutki ekonomiczne (gwałtowny wzrost cen ropy, zakłócenia szlaków handlowych) i polityczne (ryzyko ataków terrorystycznych, fala uchodźców) byłyby olbrzymie.

Konflikt trwa już piąty dzień i według doniesień z Waszyngtonu oraz Tel Awiwu operacja ma potrwać co najmniej kilka tygodni. Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że "największa fala" uderzeń dopiero nadejdzie, a premier Izraela Benjamin Netanjahu stwierdził, że celem strategicznym jest trwała zmiana reżimu w Iranie.

Tymczasem na ulicach Teheranu i innych miastach Iranu trwają zarówno manifestacje żałobne, jak i sporadyczne protesty antyrządowe. Świat z zapartym tchem obserwuje, czy śmierć Chameneiego – symbolu nieugiętej konfrontacji z Zachodem – przyspieszy upadek Islamskiej Republiki, czy wręcz przeciwnie – scementuje społeczeństwo wokół nowych, jeszcze bardziej radykalnych przywódców.

Pytanie brzmi już nie "czy", lecz "kiedy i w jakim stopniu" Europa zostanie wciągnięta do tego pożaru.

iraneuropausa

Wybrane dla Ciebie