Holandia ma receptę na młodych "zagubionych". Wielka Brytania może się od niej uczyć
Wielka Brytania zmaga się z poważnym kryzysem młodzieży. Według przełomowego raportu z maja 2026 roku prawie co ósmy Brytyjczyk w wieku 16–24 lat należy do grupy NEET – czyli nie uczy się, nie pracuje i nie szkoli. Były minister Alan Milburn ostrzega, że bez zdecydowanych działań za pięć lat co szósty młody człowiek może znaleźć się w tej pułapce.
W Holandii odsetek NEET wśród 18–24-latków wynosi zaledwie 4,9% – jeden z najniższych na świecie. Brytyjczycy zaczynają coraz poważniej rozważać, czy nie warto skopiować holenderskich rozwiązań.
"Żadnych ślepych zaułków"
To podstawowa filozofia holenderskiego systemu. Od 5. do 16. roku życia edukacja jest obowiązkowa, a potem młody człowiek musi kontynuować naukę lub szkolenie aż do uzyskania kwalifikacji lub ukończenia 18 lat.
Już od około 12. roku życia holenderscy uczniowie są kierowani na jedną z trzech ścieżek edukacyjnych:
- VMBO – praktyczna, zawodowa,
- HAVO – przygotowująca do studiów stosowanych,
- VWO – akademicka, prowadząca na prestiżowe uniwersytety.
System jest krytykowany za zbyt wczesną selekcję, ale działa. Dzięki niemu młodzi ludzie rzadziej wypadają z systemu.
Praktyka zamiast teorii
Holandia stawia mocno na kształcenie dualne – połączenie nauki z pracą. Uczniowie od 16. roku życia mogą pracować większość tygodnia i uczyć się 1–2 dni (tzw. beroepsbegeleidende leerweg). Firmy aktywnie uczestniczą w tworzeniu programów dopasowanych do swoich potrzeb, a absolwenci poszukiwanych zawodów (elektrycy, dekarze, technicy, kosmetyczki) szybko znajdują dobrze płatną pracę.
Historia Amelie jest tego przykładem. Dziewczyna miała moment zwątpienia i przerwała naukę w kierunku mody. W Wielkiej Brytanii prawdopodobnie całkowicie wypadłaby z systemu. W Holandii jednak "kwalifikatieplicht" (obowiązek kwalifikacji) nie pozwolił jej na to. Dziś ma 20 lat i kształci się na asystentkę nauczyciela w szkole zawodowej.
Podobnie Destiny z Bonaire – po kursie kosmetycznym jej staż szybko zamienił się w stałą, płatną pracę.
Sieć bezpieczeństwa
Holenderskie szkoły nie czekają, aż młody człowiek zniknie. Każda nieobecność jest rejestrowana, a problemy (szczególnie zdrowotne i psychiczne) są wychwytywane wcześnie. Istnieją specjalne programy wsparcia, organizacje typu Mooi Jong oraz finansowanie na interwencje. Nawet "thuis zitters" (młodzież siedząca w domu) nie są porzucani – szkoła nadal dostaje pieniądze na ich wsparcie.
Lekcja dla Wielkiej Brytanii
W Anglii obowiązek kontynuowania nauki trwa do 18. roku życia, ale w praktyce system jest mniej elastyczny i słabiej powiązany z rynkiem pracy. W pozostałych częściach UK wymóg jest jeszcze luźniejszy.
Raport Milburna jasno pokazuje: Wielka Brytania potrzebuje większego nacisku na praktyczne ścieżki zawodowe, wczesne wsparcie i jasną zasadę, że każda droga edukacyjna musi prowadzić do konkretnego celu – a nie w ślepą uliczkę.
Holandia udowadnia, że da się utrzymać niskie bezrobocie wśród młodzieży i ograniczyć liczbę "zagubionych" młodych ludzi. Pytanie tylko, czy Brytyjczycy będą gotowi wprowadzić podobne, czasem kontrowersyjne, ale skuteczne rozwiązania.