Przypomnijmy: w kwietniu 2025 roku Trump wprowadził podwyższone cła na import z niemal wszystkich krajów, uzasadniając to stanem wyjątkowym w gospodarce. Decyzja ta dotknęła setki firm, w tym importerów towarów codziennego użytku. Jednak sędziowie Sądu Najwyższego w ubiegłym tygodniu jednoznacznie stwierdzili, że IEEPA nie daje prezydentowi takich kompetencji. To otworzyło furtkę dla lawiny roszczeń – w tym pozwu FedEx, który wymienia jako pozwanych amerykańską Służbę Celną i Ochrony Granic (CBP), jej komisarza Rodneya Scotta oraz same Stany Zjednoczone.
W dokumentach sądowych FedEx podkreśla, że jako zarejestrowany importer ponosił pełne koszty tych opłat i teraz oczekuje ich pełnego zrekompensowania. Firma nie ujawniła konkretnej sumy, ale eksperci szacują, że w skali całej gospodarki administracja Trumpa zebrała dzięki tym cłom co najmniej 130 miliardów dolarów (równowartość około 97 miliardów funtów). "Podjęliśmy kroki niezbędne do ochrony naszych praw" – oświadczyła spółka w komunikacie, podkreślając, że działa w interesie wszystkich importerów dotkniętych decyzją.
Sprawa nabiera politycznego kolorytu. W poniedziałek grupa 22 demokratycznych senatorów zgłosiła projekt ustawy, która zmusiłaby rząd do zwrotu wszystkich zebranych środków – wraz z odsetkami – w ciągu pół roku. Priorytetowo traktowane miałyby być małe przedsiębiorstwa, a CBP odpowiadałaby za cały proces. Tymczasem Trump i sekretarz skarbu Scott Bessent ostrzegają, że batalie sądowe o te pieniądze mogą trwać latami.
FedEx nie jest osamotniony w tej walce. W ostatnich tygodniach podobne pozwy złożyły giganci jak Revlon, Alcoa czy Bumble Bee Foods, a wcześniej Costco kwestionowało legalność ceł, argumentując, że IEEPA nawet nie wspomina o "cłach" w swoim tekście. To pokazuje, jak głęboko decyzje Trumpa wstrząsnęły amerykańskim handlem międzynarodowym.
Tymczasem sam Trump nie próżnuje – w piątek podpisał nową proklamację, tym razem opartą na sekcji 122 Ustawy o Handlu z 1974 roku, nakładającą 10-procentową taryfę na import z wszystkich krajów. Już w sobotę zapowiedział podwyżkę do 15 procent. Czy to próba obejścia wyroku Sądu Najwyższego? Eksperci nie mają wątpliwości, że to dopiero początek nowej rundy sporów sądowych.